Myślę że podział na B&D, D/S i SM jest mało sensowny. Wszystko i tak zlewa się w jedno i tylko osobista granica wyznacza jak daleko się pójdzie. Jedynie bondage jest dla mnie nieco innym działem. Bo co innego włożyć knebel do ust i kajdanki na ręce, a co innego związać tak żeby uległa/uległy nie mógł się ruszyć. Mówimy tutaj już nie o posłuszeństwie ale bezradności, a to trochę inny fetysz.
Dla mnie jako fana bondage i sadyzmu B&D oraz SM jest jednym i tym samym. Myślę że BDSM to tak szeroki temat, że tworzenie działów a nie konkretnych rzeczy/czynności jest bez sensu. Nie daje to możliwości dążenia do własnego ideału. Bo co jeśli facet chce gwałcić gardło będąc jednocześnie dymanym analnie?
To jest D/S i BDSM czy gruppen sex? Jeśli BDSM to ten środkowy jest uległy czy dominujący?
Moim zdaniem trzeba robić co się lubi a nie martwić definicjami. Decydują czyny a nie puste słowa.
Dla mnie jako fana bondage i sadyzmu B&D oraz SM jest jednym i tym samym. Myślę że BDSM to tak szeroki temat, że tworzenie działów a nie konkretnych rzeczy/czynności jest bez sensu. Nie daje to możliwości dążenia do własnego ideału. Bo co jeśli facet chce gwałcić gardło będąc jednocześnie dymanym analnie?
Moim zdaniem trzeba robić co się lubi a nie martwić definicjami. Decydują czyny a nie puste słowa.