No z tymi stanowiskami w sektorze państwowym dla ludzi z wyższym wykształceniem to trochę przesadziłeś. Jasne, trzy lata temu były konkursy stanowisk, oczywiście przeprowadzane lepiej lub gorzej, ale można się było odwołać, itd.
Dzisiaj przyjęto zasadę znaną z czasów komuny: mierny, bierny, ale wierny.
Ilość dzisiaj obsadzonych tak stanowisk, jako wynagrodzenie dla swoich przekroczyła już dawno granice przyzwoitości.
Takim koronnym przypadkiem był casus Misiewicza, faceta który z pomocnika aptekarza awansował na stanowiska zarządu w fabykach zbrojeniowych i posadę ministerską, pomimo skończenia edukacji na poziomie matury. hoć na stronach Ministerstwa Obrony wtedy długo utrzymywano, że skończył studia, nawet do czasu, kiedy ów geniusz intelektu już się przyznał, że tylko liceum.
Ale to przykład tylko niestety.
Dzisiaj przyjęto zasadę znaną z czasów komuny: mierny, bierny, ale wierny.
Ilość dzisiaj obsadzonych tak stanowisk, jako wynagrodzenie dla swoich przekroczyła już dawno granice przyzwoitości.
Takim koronnym przypadkiem był casus Misiewicza, faceta który z pomocnika aptekarza awansował na stanowiska zarządu w fabykach zbrojeniowych i posadę ministerską, pomimo skończenia edukacji na poziomie matury. hoć na stronach Ministerstwa Obrony wtedy długo utrzymywano, że skończył studia, nawet do czasu, kiedy ów geniusz intelektu już się przyznał, że tylko liceum.
Ale to przykład tylko niestety.