Wątpię, by osoba lubująca się w bdsm, miała taki pęd do goreańskiej bajeczki, bo z tego, co widać panuje tu raczej różnorodność, co nie znaczy otwartość na każdą historyjkę i utożsamiane się dla samego utożsamiania. A pewne zjawiska należy nazwać po polsku i wtedy cóż w tym niezwykłego, związek dwojga ludzi, ot, nic nadzwyczajnego, którzy coś tam robią po swojemu. Nie ujmowałabym świadomości uczestnikom tego forum na tematy związane z nimi samymi.