Wiesz co bald opisując temat od strony filozoficznej, to napiszę i znowu się powtórzę, że cały czas brakuje na forum psychologa, prawdziwego, znającego realia klimatu. Bardzo łatwo jest mi sobie wyobrazić, że to co my staramy się tu opisywać i diagnozować, ktoś z merytorycznym przygotowaniem zburzy jednym pstryknięciem palca. Dlatego przytrzymam się tej strony realnej. Te dominy, o których piszesz, to ile ich było? Spotkałeś się, z którąś z nich realnie? Na razie to tyle.