Zrobila sie swoista moda na te kontrakty niewolnicze, albo inne ubezwlasnowalniajace umowy - ktore chyba po to sa, aby osobom niezdolnym do samodzielnego zycia pomoc w podejmowaniu decyzji, do ktorych same nie sa zdolne. Jakos chyba malo kto odwazylby sie na taki nierozsadek. Ja bym nie chciala ani sluzyc, ani miec kogos na sluzbie na takim kontrakcie, bo to Pan, czy Pani ma byc w centrum a nie papier, a ulegli maja myslec, cwiczyc pamiec i miec w glowie wszystko. Druga sprawa, to ta umowa jest destrucyjna i to bardzo, opiera sie glownie na zalozeniu, ze ulegly bedzie ja lamal- bo bedzie, i musi byc kontrolowany, nie ma w niej niczego rozwijajacego dla zadnej ze stron, a mozna np. kazac takiemu sie czegos nauczyc, by Pani sie nie musiala za niego wstydzic i byl bardziej przydatny,a to wyszloby obojgu na dobre, a tak brak celu i mysli przewodniej.