MandO, gdy patrzę na monetę, to ma zawsze dwie strony zawierające się w sobie, wyglądają różnie, ale wartość całej monety jest względna.
Jeśli chodzi o rytuał i nabytą rutynę, to być może pewne zawężenie na rzecz wydobywania autentyzmu na światło dzienne. Pierwszą rzeczą w kierunku zrzucania z siebie tożsamości nabytej (tego kim być się powinno, co jest jest dobre i lepsze dla innych) jest jasność. W ciemności to nie sztuka mieć określenie na wszystko ale chodzić rozebranym. Zawsze uważałam, że granice są wyrazem przestrzeni tabu, zaś tabu czasem jest przypięte na błędnym miejscu i warto w ramach związku konfrontować wiele tematów z sobą i pomiędzy sobą pozostawiają sferę wolną od nazwy.
Jeśli chodzi o rytuał i nabytą rutynę, to być może pewne zawężenie na rzecz wydobywania autentyzmu na światło dzienne. Pierwszą rzeczą w kierunku zrzucania z siebie tożsamości nabytej (tego kim być się powinno, co jest jest dobre i lepsze dla innych) jest jasność. W ciemności to nie sztuka mieć określenie na wszystko ale chodzić rozebranym. Zawsze uważałam, że granice są wyrazem przestrzeni tabu, zaś tabu czasem jest przypięte na błędnym miejscu i warto w ramach związku konfrontować wiele tematów z sobą i pomiędzy sobą pozostawiają sferę wolną od nazwy.