OsamaBinLaden pisze:
gdy laska wsadza komuś straponem za kasę to jest to seks, i to nawet penetracyjny
gdy laska wsadza komuś straponem za kasę to jest to seks, i to nawet penetracyjny
Ba, jest to nawet seks, podczas którego dochodzi do stymulacji męskiego punktu G i można od tego dojść. Jest to więc bardziej prostytucją niż tzw. prywatny taniec w klubie ze striptizem, gdzie co do zasady nawet masturbacja jest zabroniona. Zwróć też uwagę, z kim się teraz kłócisz - z prostytutką, która próbuje "rozmasować" swoją pracę, żeby móc spojrzeć w lustro, powiedzieć rodzicom z czego żyje czy coś podobnego. Ja bym się co najwyżej zastanawiał, czy tzw. "amatorka" może wziąć "na zachętę" jakąś symboliczną opłatę, tak żeby miała na perfumy czy benzynę. One się tam skarżą, że mają dużo chętnych i wzięcie powiedzmy 300 zł za spotkanie pozwala odsiać brudasów i nieudaczników. Jeśli dodatkowo te 300 zł miałoby być na spotkaniu, a nie "pierw zaliczka blikiem" to ja bym to dopuścił, aczkolwiek takich sytuacji jest niewiele.
OsamaBinLaden pisze:
Żaden to working bo ani po polsku ani nie odprowadzają od tego podatków.
Żaden to working bo ani po polsku ani nie odprowadzają od tego podatków.