Jak rozumiesz te obrazy?
Kojarzą mi się z typową męską satyriazą. Wszystko jest na wierzchu, w mimice i dynamice postaci.
W ostateczności wydźwięk malunku jest aseksualny, bezbarwny, aromantyczny. Gorzej niż pustka. Przepaść i upadek. Piekło.
Prostota zła.
I by się komuś nie wydawało, że to jakaś wolność twórcza, nie...takich satyrów pełno. Motyw ten ma to coś, co ma również "Dziewczyna w ramie obrazu" Rembrandta, pod którą znajduje się szkic nieco odmiennej osoby.
W sztuce tyle ukrytych treści, a ile tematów biblijnych i mitologicznych odniesień.
Satyry są obleśne. Dosłownie. Jak to w realizmie.
Kojarzą mi się z typową męską satyriazą. Wszystko jest na wierzchu, w mimice i dynamice postaci.
W ostateczności wydźwięk malunku jest aseksualny, bezbarwny, aromantyczny. Gorzej niż pustka. Przepaść i upadek. Piekło.
Prostota zła.
I by się komuś nie wydawało, że to jakaś wolność twórcza, nie...takich satyrów pełno. Motyw ten ma to coś, co ma również "Dziewczyna w ramie obrazu" Rembrandta, pod którą znajduje się szkic nieco odmiennej osoby.
W sztuce tyle ukrytych treści, a ile tematów biblijnych i mitologicznych odniesień.
Satyry są obleśne. Dosłownie. Jak to w realizmie.