Nie jestem aż tak bardzo kategoryczna w tym względzie. Uważam, że świadomość pewnych spraw i powszechna edukacja bardziej pomaga, niż szkodzi. Tu grono jest wybitne, więc można tylko się rozwinąć. Oczywiście wyjątki to potwierdzenia reguły na normalność, na istnienie oczywistego porządku w społeczeństwie. Wiadomo, że młodzi ludzie mogą nie być wyczuleni, choć dorośli także. Natomiast o granicach trzeba rozmawiać bez tabu. I je stawiać.
Nie ma co ukrywać, że poza konwencjami społeczno-prawnymi jest człowiek w określonej kulturze, nie tej wyższej - tylko tej realnej.
Zakłada się, że młoda osoba jest kompletnie bezbronna, ale i rodzą dzieci, i biegają z dzidami, a nawet odstraszają ekshibicjobistów.
Urodziłam się w czasach, gdy to nie było znane. I szybko wypracowałam metody bez prelekcji.
Nie ma co ukrywać, że poza konwencjami społeczno-prawnymi jest człowiek w określonej kulturze, nie tej wyższej - tylko tej realnej.
Zakłada się, że młoda osoba jest kompletnie bezbronna, ale i rodzą dzieci, i biegają z dzidami, a nawet odstraszają ekshibicjobistów.
Urodziłam się w czasach, gdy to nie było znane. I szybko wypracowałam metody bez prelekcji.