Niewiazanasu pisze:
Dzień dobry
Immanentność Mistrzowska w sobie i dla siebie to bardzo trudne i jeszcze zachowanie w tym stabilności. Immanentmości uczymy się całe życie a i tak najczęściej dopiero w drugiej połowie odkrywamy tego Mistrza wewnętrznego i zaczynamy pielęgnować lidera w sobie,o ile taką drogę obejmiemy. Takie są moje spostrzeżenia,jak rozmawiam z ludźmi czy ich słucham to slychać i widać w nich, a jeszcze zachować tego Mistrza w sobie i być otwartym na drugiego człowieka to dopiero sztuka i nieustanny dialog w głowie.
Dzień dobry
Immanentność Mistrzowska w sobie i dla siebie to bardzo trudne i jeszcze zachowanie w tym stabilności. Immanentmości uczymy się całe życie a i tak najczęściej dopiero w drugiej połowie odkrywamy tego Mistrza wewnętrznego i zaczynamy pielęgnować lidera w sobie,o ile taką drogę obejmiemy. Takie są moje spostrzeżenia,jak rozmawiam z ludźmi czy ich słucham to slychać i widać w nich, a jeszcze zachować tego Mistrza w sobie i być otwartym na drugiego człowieka to dopiero sztuka i nieustanny dialog w głowie.
U mnie dziś kawa po libertyńsku, czyli wychłostana na stół.
Takie Dzień dobry.
To wręcz obrazuje, o czym piszesz.
Jest w tym też piękno związane z immanentną, istniejącą naturą niedoskonałości. Piękno żywiołowe, czyli integralne.
Intryguje mnie w tym aspekcie poznania podejście K. Wilbera. Mam na myśli dialog między tym, co jest, a tym, co stanowi pewne progi i jakby schody ku górze.
Mistrz Nas zachowuje.