Najpierw była zwykła teoria behawioralna i ewolucyjna czyli za dzieciaka coś zobaczyłem, usłyszałem, poczułem, skojarzyłem bodżce , przypisałem im atrakcyjność i fascynacja gotowa, potem doszła do tego teoria karmy że to jednak coś z poprzednich wcieleń do załatwienia w tym. Nastepnie miałem teorię że to chodzi o konkrętną osobę którą chcę/mam znaleźć a środowisko klimatu jest w miare wąskim miejscem gdzie jej szukać. No i jak ją znalazłem ale nie do końca wyszło a może i wyszło tylko wygladało inaczej niż sobie to wyobrażałem, teraz mam teorię że to nie chodzi o osobe a o przeżycia, wrażenia czyli doświadczenie czegoś lub nauka. Oczywiście może to być też wpływ myślenia monarchistycznego, jakieś tęsnoty za matriarchatem, czy wpływ marksistowko- socjalistycznego nauczania w szkołach w tamtym okresie bądz jeszcze jakieś inne wpływy ale ja w takim kontekscie nigdy tego nie rozpatrywałem.