Jednego panna młodzieńca ułowiła, na ostatek chłopów posługą uwłaszczyła. Dzińsia same chodzą Pany, bez waszmości liczą łany.
Szlachcic popilnuje bramy...
I tak przeszła romantyka bez trzeźwego pragmatyka.
Starymi wiankami dawność nie słała, przed zaborem cnoty nie taranowała.
Tadeusz stał sę z niczego na garnuszku Gerwazego.
Szlachcic popilnuje bramy...
I tak przeszła romantyka bez trzeźwego pragmatyka.
Starymi wiankami dawność nie słała, przed zaborem cnoty nie taranowała.
Tadeusz stał sę z niczego na garnuszku Gerwazego.