Bardzo bliskie mi wątki zawarte w tytule. Obecne w sposób żywy w naturze jako flūxus. Bardziej nowocześni nazywają to flow, inni premena, lub klasycznej mūtāre.
Dziś to neurohormony w mózgu, dawniej tzw. teoria humoralna i zwierzęcy magnetyzm.
Bez względu na to, z jakiego punktu definicyjnego wychodzimy, zjawisko zawiera w sobie spójnik.
Być może jest on somnambuliczny, co stanowi o różnego rodzaju stanach przejściowych, które są kursorem w przebiegu sceny a nawet szerszej dynamice władzy, w relacjach i nawet grupach.
Intrygujące staje się, jak również i absorbujące, czym jest ten rodzaj przyciągania sprawiający, że scena tak meandrycznie przenika do motywacji i samego morale jej podmiotów.
Czyżby neuronauka utwaliła ten skrypt w wyjaśnieniu nauroplastyczności, czy może jest jeszcze coś ukrytego w mesmerycznych fluidach życia?
Jaki jest rozkład tych energii w scenach, głębszych dynamikach o mniejszej intensywności - gęstości i samej scenie klimatycznej?
Nerwowo-hormonalna fizjologia sesji...
Relacji...
Niszy...
Dziś to neurohormony w mózgu, dawniej tzw. teoria humoralna i zwierzęcy magnetyzm.
Bez względu na to, z jakiego punktu definicyjnego wychodzimy, zjawisko zawiera w sobie spójnik.
Być może jest on somnambuliczny, co stanowi o różnego rodzaju stanach przejściowych, które są kursorem w przebiegu sceny a nawet szerszej dynamice władzy, w relacjach i nawet grupach.
Intrygujące staje się, jak również i absorbujące, czym jest ten rodzaj przyciągania sprawiający, że scena tak meandrycznie przenika do motywacji i samego morale jej podmiotów.
Czyżby neuronauka utwaliła ten skrypt w wyjaśnieniu nauroplastyczności, czy może jest jeszcze coś ukrytego w mesmerycznych fluidach życia?
Jaki jest rozkład tych energii w scenach, głębszych dynamikach o mniejszej intensywności - gęstości i samej scenie klimatycznej?
Nerwowo-hormonalna fizjologia sesji...
Relacji...
Niszy...