Wniosek z tego taki, że wirtualna dominacja to totalna bzdura. BDSM musi być realne. Namacalne. Mnie satysfakcję sprawia zabawa ciałem suki. I nie chodzi mi o zadawanie bólu. Lubię dotykać, pieścić. Dla mojej własnej satysfakcji. A że sprawia to przyjemność suce - to tym lepiej ;-))))) Lubię zapach podnieconej kobiety - tego nie da się zastąpić wirtualnymi poleceniami. Kontakt przez internet czy telefon jest ważny dla podtrzymania relacji ale prawdziwy teatr emocji musi być grany na żywo.
To co na górze to i na dole.