Ja sobie pozwolę nieco odkopać temat, szczególnie że to bądź co bądź krajanka 
Do BDSM podchodzę dość poważne, żeby nie rzec z szacunkiem i wiem, że każdy (chyba) z nas po pierwsze przywiązuje się do swoich cacuszek, a po drugie stale powiększa ich kolekcję. Może i nietaktem będzie porównanie "magazynku" narzędzi do pawiego ogona, ale ja jestem dumny z przyrządów, które gdzieś tam kiedyś udało mi się kupić, czy nawet zrobić samemu, bo wiem, że są niepowtarzalne, albo przynajmniej doskonałej jakości.
Jeśli Twój "potencjalny pan" miał faktycznie 3 lata ekspa w temacie, to nie ma szans, żeby nie miał podstawowych zabawek. Nie ma takiej możliwości. Dlatego raczej optuję, że to gawędziarz, który od 3 lat pisuje i czytuje posty na portalach i stronkach o BDSM. Może nawet czasem ogląda "takie śmieszne filmiki, gdzie sie chłoszczo i latajo w gumowych ubrankach" .
A co do kasy i bycia Masterem, to się trochę nie zgodzę. Faktycznie Masterowi przystoi mieć kasę, ale nie zapominajmy, że real i BDSM to dwa różne światy. Dlatego raczej unikałbym uogólnień... Choć Master zapraszający su na sesję do samochodu wydaje mi się raczej być klaunem BoBo niż Masterem...
Do BDSM podchodzę dość poważne, żeby nie rzec z szacunkiem i wiem, że każdy (chyba) z nas po pierwsze przywiązuje się do swoich cacuszek, a po drugie stale powiększa ich kolekcję. Może i nietaktem będzie porównanie "magazynku" narzędzi do pawiego ogona, ale ja jestem dumny z przyrządów, które gdzieś tam kiedyś udało mi się kupić, czy nawet zrobić samemu, bo wiem, że są niepowtarzalne, albo przynajmniej doskonałej jakości.
Jeśli Twój "potencjalny pan" miał faktycznie 3 lata ekspa w temacie, to nie ma szans, żeby nie miał podstawowych zabawek. Nie ma takiej możliwości. Dlatego raczej optuję, że to gawędziarz, który od 3 lat pisuje i czytuje posty na portalach i stronkach o BDSM. Może nawet czasem ogląda "takie śmieszne filmiki, gdzie sie chłoszczo i latajo w gumowych ubrankach" .
A co do kasy i bycia Masterem, to się trochę nie zgodzę. Faktycznie Masterowi przystoi mieć kasę, ale nie zapominajmy, że real i BDSM to dwa różne światy. Dlatego raczej unikałbym uogólnień... Choć Master zapraszający su na sesję do samochodu wydaje mi się raczej być klaunem BoBo niż Masterem...
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!
***
Uległe kobiety zaiste zasługują na to co najlepsze, dlatego je chłoszczę i poniżam, za to mnie szanują, lubią i kochają!
***
Nie mam w tym żadnego interesu, ale po prostu polecam: http://bdsmclub.pl
***
Status: Ten Pan ma już swoją suczkę! Nazywa się Tiamat! Więc się nie trudź, bo nic z tego nie wyjdzie...
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!
***
Uległe kobiety zaiste zasługują na to co najlepsze, dlatego je chłoszczę i poniżam, za to mnie szanują, lubią i kochają!
***
Nie mam w tym żadnego interesu, ale po prostu polecam: http://bdsmclub.pl
***
Status: Ten Pan ma już swoją suczkę! Nazywa się Tiamat! Więc się nie trudź, bo nic z tego nie wyjdzie...