Ja sobie pozwolę nieco odkopać temat, szczególnie że to bądź co bądź krajanka

Do BDSM podchodzę dość poważne, żeby nie rzec z szacunkiem i wiem, że każdy (chyba) z nas po pierwsze przywiązuje się do swoich cacuszek, a po drugie stale powiększa ich kolekcję. Może i nietaktem będzie porównanie "magazynku" narzędzi do pawiego ogona, ale ja jestem dumny z przyrządów, które gdzieś tam kiedyś udało mi się kupić, czy nawet zrobić samemu, bo wiem, że są niepowtarzalne, albo przynajmniej doskonałej jakości.
Jeśli Twój "potencjalny pan" miał faktycznie 3 lata ekspa w temacie, to nie ma szans, żeby nie miał podstawowych zabawek. Nie ma takiej możliwości. Dlatego raczej optuję, że to gawędziarz, który od 3 lat pisuje i czytuje posty na portalach i stronkach o BDSM. Może nawet czasem ogląda "takie śmieszne filmiki, gdzie sie chłoszczo i latajo w gumowych ubrankach" .

A co do kasy i bycia Masterem, to się trochę nie zgodzę. Faktycznie Masterowi przystoi mieć kasę, ale nie zapominajmy, że real i BDSM to dwa różne światy. Dlatego raczej unikałbym uogólnień... Choć Master zapraszający su na sesję do samochodu wydaje mi się raczej być klaunem BoBo niż Masterem...
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!
***
Uległe kobiety zaiste zasługują na to co najlepsze, dlatego je chłoszczę i poniżam, za to mnie szanują, lubią i kochają!
***
Nie mam w tym żadnego interesu, ale po prostu polecam: http://bdsmclub.pl
***
Status: Ten Pan ma już swoją suczkę! Nazywa się Tiamat! Więc się nie trudź, bo nic z tego nie wyjdzie...