Aleście odlecieli tematycznie!
Wracając do meritum.
"Niedawno miałam okazję zetknąć się twierdzeniem uległego, iż dominacja do sprzedania, nie jest tą pełną, ponieważ Pani/Pan ma chcieć wziąć sobie uległego wedle swojej woli."
Say what? O_o Pierwsze słyszę, że są dominujący na sprzedaż.
Generalnie czy to dominacja, uległość, czy po prostu seks, jeśli jest na sprzedaż to jest to dla mnie nic nie warte i godne pogardy. Jakby nie patrzeć, w jakiejkolwiek relacji która nie jest jednorazowa, przede wszystkim są emocje i to stanowi siłę napędową.
"Zresztą, sądzę podobnie, nie mogłabym znieść myśli, że muszę płacić za chwile zabawy. Okej, jestem mało obiektywna w tym temacie, ponieważ brzydzę się prostytucją i nijak nie mogę pojąć jak ktoś, kogo mogę kupić może być Masterem/Dominą."
A to też fakt. Zdarzało mi się słyszeć historie o uległych którzy chcieli być poniżani za kasę (w sensie oni chcieli płacić) i ja fakt wykonania jakiejkolwiek usługi seksualnej łączę z poniżeniem, nie ma tu nic dominującego (z całym szacunkiem dla tych, którzy żeby przeżyć, po prostu muszą zarabiać ciałem).
"Jak zapatrujecie się na sprawę płacenia za taki seks i czy rzeczywiście Dominując/ulegli czują się dobrze z kimś do wynajęcia ( kto de facto na te kilka godzin należy do nich wyłącznie z powodu pieniędzy)?"
Pożałowania godne. Jak można czuć się dobrze z kimś kogo się nie zna, nie wie co może czego nie może?
Wracając do meritum.
"Niedawno miałam okazję zetknąć się twierdzeniem uległego, iż dominacja do sprzedania, nie jest tą pełną, ponieważ Pani/Pan ma chcieć wziąć sobie uległego wedle swojej woli."
Say what? O_o Pierwsze słyszę, że są dominujący na sprzedaż.
Generalnie czy to dominacja, uległość, czy po prostu seks, jeśli jest na sprzedaż to jest to dla mnie nic nie warte i godne pogardy. Jakby nie patrzeć, w jakiejkolwiek relacji która nie jest jednorazowa, przede wszystkim są emocje i to stanowi siłę napędową.
"Zresztą, sądzę podobnie, nie mogłabym znieść myśli, że muszę płacić za chwile zabawy. Okej, jestem mało obiektywna w tym temacie, ponieważ brzydzę się prostytucją i nijak nie mogę pojąć jak ktoś, kogo mogę kupić może być Masterem/Dominą."
A to też fakt. Zdarzało mi się słyszeć historie o uległych którzy chcieli być poniżani za kasę (w sensie oni chcieli płacić) i ja fakt wykonania jakiejkolwiek usługi seksualnej łączę z poniżeniem, nie ma tu nic dominującego (z całym szacunkiem dla tych, którzy żeby przeżyć, po prostu muszą zarabiać ciałem).
"Jak zapatrujecie się na sprawę płacenia za taki seks i czy rzeczywiście Dominując/ulegli czują się dobrze z kimś do wynajęcia ( kto de facto na te kilka godzin należy do nich wyłącznie z powodu pieniędzy)?"
Pożałowania godne. Jak można czuć się dobrze z kimś kogo się nie zna, nie wie co może czego nie może?