Taka mała historyjka z ukrytym morałem .Poznałem jedną sub,2-3 wspólne wieczory w klimacie i konkluzja,,znacznie lepiej nam sie pije piwo i gada niż klimaci'',łatwiej jednak o partnera niż swietnego kumpla. Przy okazji jest to jedna 5 najinteligentniejszych osób jakie znam. Meritum,bez danych bo jest ona nadal na znanej wszystkim stronce,zapamietała mnie..odpisałem w dosyć dowcipnej konwencji a ona ja przyjęła. Po paru dniach nr. tel i rozmowa, długa i bez krępujacych przerw. Zaczęliśmy pisać,20-30 sms w godzinę po czym ona cichła. Pisałem 2 ostatnie ( 2 na wypadek gdyby jeden się zagubił ,) ) i robiłem swoje. Po dniu czy kilku odzywała sie i wracalismy do przerwanej rozmowy i tak toczyło się ze 2 tygodnie. Po tym czasie pusciła pierwszą ,,sondę'' co do mozliwości realnego spotkania, ( znaliśmy już w teorii level kompatybilności),nie rzuciłem sie jak ,,reksio na boczek'' na te okazję tylko stwierdziłem że skoro toczy sie to swoim tempem to dam jej szansę wyartykułowania swoich oczekiwań w sposób bardziej bezpośredni. Miałem solidną bekę obserwując jej podchody ale po paru dniach z lekka zniecierpliwiona powiedziała wprost. Potem rozmawiając na etapie przyjacielskim przyznała że ograłem ją cierpliwością i brakiem cisnienia. I przyznała że w ten sposób prowadzi selekcję...morał....każdy znajdzie swój.
Szukam,przyuczę i poprowadzę.