Może mnie coś do tej mowy goreańskiej predestynuje, skoro ten język taki hasłowy, choć dla mnie, ten rodzaj niewolnicy jest z racji fikcji literackiej mało kręcący. Pewnie byłabym tą skradzioną dziewczyną z lasu lub wojowniczką w tej całej bajce. Ponoć są stowarzyszenia ludzi, którzy to praktykują na jakiś wioskach zbierają się nagie kobiety.