Posty: 236 #5619718
|
Kojarzyłem ten temat, tylko nie wiedziałem, w której powstał "przegródce" i jak na zawołanie, wylazł sam. To co tu zostało przedyskutowane, chodzi mi tylko i wyłącznie o nazewnictwo, jest najlepszym przykładem bezsensu sztywnego trzymania się od, do, tego co zawarte w definicji konkretnych praktyk. A jeszcze dokładając błędne rozszyfrowywanie wymienianych tu haseł, no to...... Aha, sam żeby wyrobić sobie obiektywny zdanie, musiałem zajrzeć do źródeł. Pisanie bez tego tylko z głowy, czyli jak to niektórzy nazywają i chyba słusznie, z niczego, rzeczywiście naraża na śmieszność. |