Jak dla mnie osoba ulegla wobec Pani, Pana jest sie dopiero po wczesniejszych negocjacjach, wzajemnym poznaniu, okresleniu granic i zawarciu pelnej umowy - w bdsm raczej ustnej, opartej na zaufaniu, gdyz pisemne kontrakty nie maja i tak mocy prawnej. Niewolnictwo jest po to, aby sluzyc, a umowa daje pewne rozeznanie, co sie moze zadziac na sesji, w ukladzie, czy zwiazku. Wczesniej jest sie jedynie osoba deklarujaca okreslona uleglosc, czy chec oddania sie w czyjes rece jako niewolnik.
Pojecia te sa bardzo ogole i samo stwierdzie "ulegla", "niewolnik" nie daje dostatecznej wiedzy potencjalnej osobie dominujace, czy nawet Pani o preferencjach tejze osoby. Umowa tez pomaga w ustaleniu granic zabawy, sama w sobie nie powinna byc celem, raczej narzedziem, pewnym punktem odniesienia dla obu stron relacji. Pozwolilam sobie ryniu o przedstawienie mojego podejscia do tematu, byc moze twoje jest inne, chetnie je poznam.
Pojecia te sa bardzo ogole i samo stwierdzie "ulegla", "niewolnik" nie daje dostatecznej wiedzy potencjalnej osobie dominujace, czy nawet Pani o preferencjach tejze osoby. Umowa tez pomaga w ustaleniu granic zabawy, sama w sobie nie powinna byc celem, raczej narzedziem, pewnym punktem odniesienia dla obu stron relacji. Pozwolilam sobie ryniu o przedstawienie mojego podejscia do tematu, byc moze twoje jest inne, chetnie je poznam.