Tak wielu ocenia grono osób krążących wokół tematów klimatycznych, jako systemowych nieudaczników, którzy dogadzają sobie i wznoszą swe ego ponad przeciętność, angażując się w praktyki ubogacające. Tu, na tym forum sporo pojawia się uwag pośrednich, jakoby tylko życiowe wykolejenie kazało targnąć się na taki model życia zgodnego z preferencjami.
Może ktoś z nas nawrócił się z BDSM na tzw. typową pobożność, jeśli tak, to co stanowi jego zastępcze wyznanie? Kto nie chce i nie zamierza "borykać się" ze swym klimatycznym stygmatem i tolerancją dla wybranych?
A może także rodzaj ortodoksji wpisany jest w klimat?
Może ktoś z nas nawrócił się z BDSM na tzw. typową pobożność, jeśli tak, to co stanowi jego zastępcze wyznanie? Kto nie chce i nie zamierza "borykać się" ze swym klimatycznym stygmatem i tolerancją dla wybranych?
A może także rodzaj ortodoksji wpisany jest w klimat?