
Posty: 3172 #8210916
|
Bardzo dobre wyjaśnienie przedmówcy. Jeszcze wprowadzę element dwóch perspektyw. Przynależność i mentoring.
Już te dwie kategorie mówią wyraźnie, że w budowaniu relacji nie chodzi o postawy "master and servat". Preferencje do takich typów hierarchii są wzorcem przeniesionym ze społecznego kontekstu przemysłowego i technokratycznego. Historia nie jest bez znaczenia. Mamy tu do czynienia nie z czystością intencji, a służalczością wobec osoby dominującej statusem ekonomicznym. Na tym bazuje wiele kontaktów międzyludzkich przepełnionych eksploracją i wyzyskiem.
To nie jest droga klimatu! Droga jest przez trzeźwość umysłu i świadomość. Rozwój osobisty też jest wabikiem technokracji, trzeba być czujnym na to, co i jak ulegli pretendenci głoszą.
Najpierw jest mentoring a potem integralność( przynależność. Mentor to nie jest koniecznie ten, który jest/będzie Panem. Mentoring to jest zadanie, rola i klimatyczne powołanie. Tak samo, bycie Panem nie oznacza bycie mentorem.
Znam pewnego Pana, dominującego fetyszystę, który jest otwarty na naukę i korzysta z takich możliwości by zrozumieć siebie i on nigdy mentorem nie będzie. To postawa należytej pokory.
Przynależność to nie służalczość, tylko współintegralność w rozwoju. Czyli że granicę relacji warunkują rozwój niezależnych stron, czasem już w wolności od nabytych perwersji.
|