Można to tak ująć, choć róznie to jest. Sama dominacja, czy uległość, to mało. Uważam także, że bycie posłusznym to inna kategoria niż rozwój ku samorealizacji, byciu lepszym. Musi zaistnieć pewna synchronizacja w temacie. Femdom nie jest dla mnie dominacją, jest formą relacji opartą na pierwiastku kobiecym, archetypów, bywa, że przeznaczeniu. Kto chce machać batem na czyjeś życzenie, jego wybór. Mnie taka odtwórczość nie interesuje, jak i w drugą stronę.