Tysiące lat a człowiek nadal uważa seks za ekspresję albo i nawet samą miłość.
Nie zapowiada się na szybkie zmiany.
Człowiek idzie za modą, mamy dużo przebierańców, którzy podpisują się pod czymś, nie będąc tego miłośnikami.
Dlatego ciężko o prawdziwe jakościowe klimatyczne znajomości.
Do tego, podświadomie seks jest czynnością "brudną", co zbędnie przerzuca się na klimat.
Seks daje złudne poczucie posiadania.
Musi być taką zachętą, bo gatunek by nie przetrwał.
Dla człowieka, który ma co w życiu robić, seks jest stratą czasu.
Patrząc jak szybko kupiliśmy "America's way of life" to dosyć pospolite mamy społeczeństwo.
Może to z zagłodzenia i ciągłego buta na karku.
Podeszwa zostawia siniaki, papier demotywuje, uzasadniając że my sami jesteśmy problemem.
Jak kontrola w systemie by nie wyglądała, ludzie biedni finansowo i intelektualnie są łatwi do kontroli.
Posiadanie fizyczne, mentalne, czy jest w tym jakie problem?
Ogółem, nie.
Problem zaczyna się, gdy rozmija się linia, pomiędzy tym "co, posiada kogo".
Albo obniżyć kryteria, albo machnąć ręką, albo szukać dalej.
Nie zapowiada się na szybkie zmiany.
Człowiek idzie za modą, mamy dużo przebierańców, którzy podpisują się pod czymś, nie będąc tego miłośnikami.
Dlatego ciężko o prawdziwe jakościowe klimatyczne znajomości.
Do tego, podświadomie seks jest czynnością "brudną", co zbędnie przerzuca się na klimat.
Seks daje złudne poczucie posiadania.
Musi być taką zachętą, bo gatunek by nie przetrwał.
Dla człowieka, który ma co w życiu robić, seks jest stratą czasu.
Patrząc jak szybko kupiliśmy "America's way of life" to dosyć pospolite mamy społeczeństwo.
Może to z zagłodzenia i ciągłego buta na karku.
Podeszwa zostawia siniaki, papier demotywuje, uzasadniając że my sami jesteśmy problemem.
Jak kontrola w systemie by nie wyglądała, ludzie biedni finansowo i intelektualnie są łatwi do kontroli.
Posiadanie fizyczne, mentalne, czy jest w tym jakie problem?
Ogółem, nie.
Problem zaczyna się, gdy rozmija się linia, pomiędzy tym "co, posiada kogo".
Albo obniżyć kryteria, albo machnąć ręką, albo szukać dalej.