Bycie miłośnikiem to też jeszcze nie to, choć lepiej. W każdym razie jest to złoty środek, który ma same zalety.
To o czym piszesz gdzieś w swojej genezie ma fałszywe normy, z których powstają te ramy decyzji "gwiazdorskich".
Klimatu nie da się budować na perwersji, która często jest przypisywana społeczności z pogranicza BDSM-u.
Natomiast seks to jest metoda walki strukturalnej- populacyjnej oraz segregacji opartej na kulturowych cechach (płci). Ktoś się może śmiać, ale to broń bojowa generacji. Powiedzmy, że człowiek pierwotny miał dzidę, musiał zadbać o jej przedłużenie i nie był kobietą.
To o czym piszesz gdzieś w swojej genezie ma fałszywe normy, z których powstają te ramy decyzji "gwiazdorskich".
Klimatu nie da się budować na perwersji, która często jest przypisywana społeczności z pogranicza BDSM-u.
Natomiast seks to jest metoda walki strukturalnej- populacyjnej oraz segregacji opartej na kulturowych cechach (płci). Ktoś się może śmiać, ale to broń bojowa generacji. Powiedzmy, że człowiek pierwotny miał dzidę, musiał zadbać o jej przedłużenie i nie był kobietą.