Z pewnością, bo skądże innąd. Zanim psychologia powstała, był Freud z jego praktyką filozoficzną i medyczną na poziomie psychiatrii i neurologii.
Myślę, że my jako dzieci transformacji ustrojowej jesteśmy jak poprzestawiane zegarki. Albo nie nadążamy za nauką, albo nauka za nami.
I nigdy nie wiadomo, kto, gdzie i w jakim punkcie jest, stąd ujęcie tego w ramy jest trudne.
Najlepiej uczyć się na bazie obserwacji historii, im starsza, tym bardziej "w punkt". Człowiek także inwoluuje a i jego społeczny kontekst ma znaczenie. Przecież ci, co chodzą w strojach ze względu na religię, nie będą mieć tych samych ku temu projekcji osobowości, choć może pewne cechy w nieświadomości są, albo kolektywna jaźń.
Czasem to też rola w teatrze życia.
Myślę, że my jako dzieci transformacji ustrojowej jesteśmy jak poprzestawiane zegarki. Albo nie nadążamy za nauką, albo nauka za nami.
I nigdy nie wiadomo, kto, gdzie i w jakim punkcie jest, stąd ujęcie tego w ramy jest trudne.
Najlepiej uczyć się na bazie obserwacji historii, im starsza, tym bardziej "w punkt". Człowiek także inwoluuje a i jego społeczny kontekst ma znaczenie. Przecież ci, co chodzą w strojach ze względu na religię, nie będą mieć tych samych ku temu projekcji osobowości, choć może pewne cechy w nieświadomości są, albo kolektywna jaźń.
Czasem to też rola w teatrze życia.