Jest to jakaś etykietą subkultury BDSM. Jest to dość spora grupa o różnym stopniu przywiązania do samych jej atrybutów. Tak, jak kiedyś pisaliśmy, to także organizacje non-profit pozarządowe i partie, sponsorzy, producenci, uniwersytety i nazwałabym to siatką światopoglądową, która się zagęszcza. Natomiast moja domeną jest bycie autonomiczną. Bycie w sieci jak syrena złowiona o ile poetyckie, to zbyt oddalone od mojej energii.
Rozmowy klimatyczne są sposobem celebrowania a nie dyktandem do przepisania. Minimalizm nad snobizmem. Chyba unikam zakotwiczenia, bo jest związane z płycizną.
Jakoś lubowanie się w historii odkrywa znacznie więcej niż sama popkultura BDSM-u.
Wystarczy przyglądać się np. sztukom Wschodu, by zrozumieć wiele. W sztuce wiązania i walk jest wiele sugestii i nauk. BDSM jako przedłużenie praktyki nauk Wschodu, lub dzikiego Zachodu.
Czasem domina wie więcej niż muzealista.
Rozmowy klimatyczne są sposobem celebrowania a nie dyktandem do przepisania. Minimalizm nad snobizmem. Chyba unikam zakotwiczenia, bo jest związane z płycizną.
Jakoś lubowanie się w historii odkrywa znacznie więcej niż sama popkultura BDSM-u.
Wystarczy przyglądać się np. sztukom Wschodu, by zrozumieć wiele. W sztuce wiązania i walk jest wiele sugestii i nauk. BDSM jako przedłużenie praktyki nauk Wschodu, lub dzikiego Zachodu.
Czasem domina wie więcej niż muzealista.