Tematem tego wątku jest odpowiedzialność. To, że ona istnieje ponad słownymi uzgodnieniami, które na równie równych zasadach funkcjonują. W sytuacji prawdziwego ryzyka tracą wartość kontraktu i ustalenia. Temat jest o głębokim poznaniu warsztatu i mechanizmów fizjo-psychologicznych, nawet tam, gdzie zabraknie słowa-klucz. Temat jest o konwencji słowa bezpieczeństwa i granicach ryzyka w sytuacjach, w których ono nie zadziała. Temat jest o całej metodyce bezpieczeństwa, nie tylko werbalizowaniu oczekiwań i wymianie doznań. Z jakich innych "bezpieczników" korzystacie, czym jest poznanie i weryfikacja w drodze osiągnięcia standardu? Czym jest etyka i honor, i nie tylko z jednej perspektywy, że uległy chce i ma prawo. Są sytuacje, że to nie osoba pasywna, czy unieruchomiona doznaje uszczerbku w trakcie jakiś działań. Więc proszę o poważne odpowiedzi bez wrzucania domniemanych treści bez ich zreflektowania, poniważ nie ma gwarancji bezpieczeństwo absolutne i im prędzej to dotrze, tym mniej iluzji dla przyszłych pokoleń. Spektrum bezpieczeństwa jest duże, ale nie wyczerpujące.