forum SzkołaBDSM

Bezpieczeństwo bez słowa
T#675167
Facebook
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 2
#8376633 20.05.2026 16:09:13
Dziś "słowo bezpieczeństwa" stało się tak bardzo rozpoznawcze w kontekście sceny BDSM, nowej sceny trzeba dodać.
Jakie są ciemne strony tego magicznego sygnału? Czy nie odbiera on władzy i nie dokonuje resetu całej dynamiki relacji?
Kto nie wyobraża sobie klimatu "bez", a kto "z" tym kluczowym aspektem?

W moim podejściu ono nie występuje. Uważam, że odpowiedzialność ma charakter absolutny, jak i oddanie kontroli.

W pewnych sytuacjach ten mechanizm "przerwania" spełnia funkcję, gdy słabo ludzie się znają, gdy dokonują performance z obcymi, gdy skupiają się na samych preferencjach.

Niemniej, w relacjach totalnej wymiany władzy już inaczej sprawa się ma. Wkraczamy w szersze spektrum poznania i doświadczenia (życiowego o ludziach).
Odejście od utopii bezpieczeństwa ustępuje pewności kompetencyjnej i przetwarzaniu kodów niewerbalnych. Mamy w tym stylu połączenie autorytetu z etyką, instynktu przetrwania z potencjałem.

Nowa wizja klimatu odwróciła miejsce standardów na rzecz labilnego wychodzenia z roli, audytu i elastycznych uzgodnień, odbierając tym samym bata z ręki wyższej rangą.
wpis edytowany 20.05.2026 16:24:53
Luka1989
Użytkownik
#8376653 20.05.2026 16:59:33
To słowo nie jest czymś nowym a starym. Jak samo BDSM. I według mnie jest bardzo ważne. BDSM jest dosyć mocną i niebezpieczną przygodą na którą godzi się dwoje ludzi a która bazuje na zaufaniu.
Jednak każdy z nas ma swoje granice. Ulegli też. I profesjonalna Domina to wie i szanuje.
Miałem profesjonalną dominę. Płatną ale i najlepszą, takich emocji nigdy nie doświadczyłem. I pierwsze co ustala się granice zabawy. HardNo i słowo bezpieczeństwa. Od niej się dowiedziałem o HardNo

Domina może a nawet powinna naginać i przesuwać granicę ale nie łamać ich od razu. Wtedy nie będzie mowy o zaufaniu i budowaniu relacji.
Wyobraź sobie sytuację gdy domina katuje do krwi suba. Niektórzy powiedzą ok. Niektórzy z racji zawodu i życia prywatnego nie zgodzą się na to. Co wtedy gdy domina chce się do tego posunąć. Czy sub wtedy ma zacząć się bronić. Tak się pewnie stanie. Agresywnie wyjdzie z roli. Obroni się możliwe że uszkadzając dominę. A ich relację nigdy nie będą już możliwe bo nie ma zaufania.

Przy obecności granic czyli HardNo i słowa bezpieczeństwa. Po pierwsze domina może testować granicę swojego suba ale jednocześnie na pewność że wszystko co robi mieści się w granicy i nie niszczy relacji zaufania między dom a sub.

Niestety widzę że spopularyzowanie tematu rodzi nadużycia z strony Dom. Niektórzy mogą to nawet traktować jako pretekst do znęcania się na kimś a to jest bardzo płytkie w porównaniu do sensu i istoty BDSM.

kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 2
#8376681 20.05.2026 18:19:40
Słowo bezpieczeństwa to nowe tworzywo BDSM-u o charakterze popkulturowym. W Starej Szkole nikt nie wychodził z ról, a słowo było niepotrzebne. W miejscu tego słowa był realny autorytet.

A co mi tu piszesz o jakiś sesjach z dominami, jak temat jest o TPE. Wiadomo, że jak ludzie kupują sobie rozrywkę, to i kupują wraz z nią magiczne słowa. Wszyscy wiemy, czym to jest.


Czyli zakładasz, że taki Dom jest zwyczajnie za głupi, a sam wiesz najlepiej i byś się najlepiej sprawdził jako jego mentor, bo jakaś płatna domina tak powiedziała w trakcie audytu?

I takie są efekty tych nowocześności.

[/quote]
wpis edytowany 20.05.2026 18:21:31
scorpi74
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
#8376763 20.05.2026 22:46:01
Faktycznie przy słabej znajomosci ludzi czy na poczatku drogi jest to jakiś bezpiecznik bardziej dla uległego ale ciemną stroną takiego słowa bezpieczeństwa jest to ze pojawia się asekuranctwo. Przy zaawansowanych zwiazkach w zasadzie takie słowo jest zbędne.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8376769 20.05.2026 23:12:24
    scorpi74 pisze:

    Faktycznie przy słabej znajomosci ludzi czy na poczatku drogi jest to jakiś bezpiecznik bardziej dla uległego ale ciemną stroną takiego słowa bezpieczeństwa jest to ze pojawia się asekuranctwo. Przy zaawansowanych zwiazkach w zasadzie takie słowo jest zbędne.


Nowa filozofia zaniżania autorytetu, a co za tym idzie standardów to jest, ale dla tych, którzy stoją za drzwiami, bo nikt ich nie wpuści na salony.
Dom dopuszczający słowo bezpieczeństwa robi to dla komfortu sub, oddając tym samym część odpowiedzialności i kontroli. W praktyce to sub czuje się centrum, zamiast najpierw w ogóle nauczyć się być sub w odniesieniu do Dom.

Sub wchodzi z uniwersalnym nastawieniem wobec Dom, który praktycznie zatraca autorytet na rzecz jej skompresowanych w jednym słowie życzeń.

Dla mnie to sztuka przetrwania na ugruntowanych pozycjach. Słowo bezpieczeństwa nic nie da, gdy Dom nagle dostanie zapaści.

Każdy ze starej szkoły wie, jak odpowiedzialność pracuje na siebie i bezpieczeństwo poza granicami.
scorpi74
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
#8376772 20.05.2026 23:34:05
Tak to prawda, dzięki takiemu słowu uległy dostaje pewną kontrolę sytuacji.
Faktycznie stara szkoła ma zupełnie inne podejscie do tematu
Luka1989
Użytkownik
#8376811 21.05.2026 07:19:01
lata 60.–70. - rozwój nowoczesnej sceny leather/BDSM i pierwsze praktyki negocjacji, limitów oraz sygnałów bezpieczeństwa.
koniec lat 70. - pojawia się idea „Safe and Sane S&M”.
1983 - David Stein i środowisko GMSMA popularyzują SSC („Safe, Sane and Consensual”), które staje się fundamentem współczesnego BDSM
lata 80.–90. - safewordy stają się już szeroko formalizowaną praktyką w zorganizowanych społecznościach BDSM w USA i Europie
lata 90. + internet - ogromna popularyzacja wiedzy o BDSM i standardach bezpieczeństwa przez Usenet, fora i później społeczności internetowe

Jak widzicie safe istniał od dawien dawna. To nie jest odebranie autorytetu tylko zadbanie o bezpieczeństwo. I za pewne nie wymyślili tego bez powodu. Gdyby nigdy nie było potrzeby safeword to by go nie tworzono.

A o tym że to wymysł popkultury nie ma nawet mowy. Wręcz przeciwnie. Wycofanie go jest już bardziej nową zmianą.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8376975 21.05.2026 17:02:07
    Luka1989 pisze:

    lata 60.–70. - rozwój nowoczesnej sceny leather/BDSM i pierwsze praktyki negocjacji, limitów oraz sygnałów bezpieczeństwa.
    koniec lat 70. - pojawia się idea „Safe and Sane S&M”.
    1983 - David Stein i środowisko GMSMA popularyzują SSC („Safe, Sane and Consensual”), które staje się fundamentem współczesnego BDSM
    lata 80.–90. - safewordy stają się już szeroko formalizowaną praktyką w zorganizowanych społecznościach BDSM w USA i Europie
    lata 90. + internet - ogromna popularyzacja wiedzy o BDSM i standardach bezpieczeństwa przez Usenet, fora i później społeczności internetowe

    Jak widzicie safe istniał od dawien dawna. To nie jest odebranie autorytetu tylko zadbanie o bezpieczeństwo. I za pewne nie wymyślili tego bez powodu. Gdyby nigdy nie było potrzeby safeword to by go nie tworzono.

    A o tym że to wymysł popkultury nie ma nawet mowy. Wręcz przeciwnie. Wycofanie go jest już bardziej nową zmianą.


To raczej dobrze, szczególnie dla kinksterów, albo innych partnerów, że ktoś im coś rewolucyjnego wymyślił. W końcu sami by na to nie wpadli.

kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8376976 21.05.2026 17:08:36
    scorpi74 pisze:

    Tak to prawda, dzięki takiemu słowu uległy dostaje pewną kontrolę sytuacji.
    Faktycznie stara szkoła ma zupełnie inne podejście do tematu



Dlatego dziś praktycznie uległych nie ma, ze świecą szukać.

Choć dla mnie podstawą komunikacji jest zrozumienie co w ogóle Dom mówi.




Pit
poziom 2
Użytkownik
#8377208 22.05.2026 15:40:45
Moja Pani nigdy bym nie ustalał takiego słowa wiedząc że służę Pani . Jeśli jest pewność ze strony suba niewolnika i zaufanie do swojej Pani to nic nie stoi na przeszkodzie w tej relacji jest tylko wymiana energii i emocji. Czysta i nieskazitelna relacja niewolnik Pani Tylko taka relacja ma swój klimat. Przepraszam proszę o pozwolenie na od meldowanie Piotr
Luka1989
Użytkownik
#8377210 22.05.2026 16:17:15
    kruszyna pisze:

      scorpi74 pisze:

      Tak to prawda, dzięki takiemu słowu uległy dostaje pewną kontrolę sytuacji.
      Faktycznie stara szkoła ma zupełnie inne podejście do tematu



    Dlatego dziś praktycznie uległych nie ma, ze świecą szukać.

    Choć dla mnie podstawą komunikacji jest zrozumienie co w ogóle Dom mówi.






Nie uważacie że dzielenie ludzi na tych lepszych i gorszych jest słabe. BDSM jest wielowymiarowe.
Różne fetysze, różne granice, różni ludzie. Trudno by wszyscy byli identyczni.
Trudno by sub który w normalnym życiu może piastować odpowiedzialne i ważną pracę lub rolę społeczną mógł sobie na wszystko pozwolić. Czy to znaczy że jest gorszym subem?
Czy domina która nie chcę używać bardzo mocno pejczy będzie gorszą?

Dla mnie to kwestia indywidualnych upodobań i dogadania się.
Bez kategoryzowania na lepszych czy gorszych.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8377225 22.05.2026 17:56:08
    Pit pisze:

    Moja Pani nigdy bym nie ustalał takiego słowa wiedząc że służę Pani . Jeśli jest pewność ze strony suba niewolnika i zaufanie do swojej Pani to nic nie stoi na przeszkodzie w tej relacji jest tylko wymiana energii i emocji. Czysta i nieskazitelna relacja niewolnik Pani Tylko taka relacja ma swój klimat. Przepraszam proszę o pozwolenie na od meldowanie Piotr


Sub nigdy nie jest pewny, niewolnik zawsze, więc te dwie drogi nie mają połączenia. Nie masz wyboru na swojej.
Pit
poziom 2
Użytkownik
#8377226 22.05.2026 18:05:46
Myślę że to najlepsza puenta tego postu całuje stopki PANI
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8377340 23.05.2026 09:52:11
    Pit pisze:

    Myślę że to najlepsza puenta tego postu całuje stopki PANI


Może to nostalgia za barwną przeszłością.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8377345 23.05.2026 10:20:24
Nie chce mi się nawet komentować tej inkluzywności.
.Schadenfreude
poziom 1
Użytkownik
Lokalizacja: Warszawa
#8377994 26.05.2026 08:30:03
    Luka1989 pisze:

    To słowo nie jest czymś nowym a starym. Jak samo BDSM. I według mnie jest bardzo ważne. BDSM jest dosyć mocną i niebezpieczną przygodą na którą godzi się dwoje ludzi a która bazuje na zaufaniu.
    Jednak każdy z nas ma swoje granice. Ulegli też. I profesjonalna Domina to wie i szanuje.
    Miałem profesjonalną dominę. Płatną ale i najlepszą, takich emocji nigdy nie doświadczyłem. I pierwsze co ustala się granice zabawy. HardNo i słowo bezpieczeństwa. Od niej się dowiedziałem o HardNo

    Domina może a nawet powinna naginać i przesuwać granicę ale nie łamać ich od razu. Wtedy nie będzie mowy o zaufaniu i budowaniu relacji.
    Wyobraź sobie sytuację gdy domina katuje do krwi suba. Niektórzy powiedzą ok. Niektórzy z racji zawodu i życia prywatnego nie zgodzą się na to. Co wtedy gdy domina chce się do tego posunąć. Czy sub wtedy ma zacząć się bronić. Tak się pewnie stanie. Agresywnie wyjdzie z roli. Obroni się możliwe że uszkadzając dominę. A ich relację nigdy nie będą już możliwe bo nie ma zaufania.

    Przy obecności granic czyli HardNo i słowa bezpieczeństwa. Po pierwsze domina może testować granicę swojego suba ale jednocześnie na pewność że wszystko co robi mieści się w granicy i nie niszczy relacji zaufania między dom a sub.

    Niestety widzę że spopularyzowanie tematu rodzi nadużycia z strony Dom. Niektórzy mogą to nawet traktować jako pretekst do znęcania się na kimś a to jest bardzo płytkie w porównaniu do sensu i istoty BDSM.

Wow. Naprawdę mądrze.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8378040 26.05.2026 09:55:22
    .Schadenfreude pisze:

      Luka1989 pisze:

      To słowo nie jest czymś nowym a starym. Jak samo BDSM. I według mnie jest bardzo ważne. BDSM jest dosyć mocną i niebezpieczną przygodą na którą godzi się dwoje ludzi a która bazuje na zaufaniu.
      Jednak każdy z nas ma swoje granice. Ulegli też. I profesjonalna Domina to wie i szanuje.
      Miałem profesjonalną dominę. Płatną ale i najlepszą, takich emocji nigdy nie doświadczyłem. I pierwsze co ustala się granice zabawy. HardNo i słowo bezpieczeństwa. Od niej się dowiedziałem o HardNo

      Domina może a nawet powinna naginać i przesuwać granicę ale nie łamać ich od razu. Wtedy nie będzie mowy o zaufaniu i budowaniu relacji.
      Wyobraź sobie sytuację gdy domina katuje do krwi suba. Niektórzy powiedzą ok. Niektórzy z racji zawodu i życia prywatnego nie zgodzą się na to. Co wtedy gdy domina chce się do tego posunąć. Czy sub wtedy ma zacząć się bronić. Tak się pewnie stanie. Agresywnie wyjdzie z roli. Obroni się możliwe że uszkadzając dominę. A ich relację nigdy nie będą już możliwe bo nie ma zaufania.

      Przy obecności granic czyli HardNo i słowa bezpieczeństwa. Po pierwsze domina może testować granicę swojego suba ale jednocześnie na pewność że wszystko co robi mieści się w granicy i nie niszczy relacji zaufania między dom a sub.

      Niestety widzę że spopularyzowanie tematu rodzi nadużycia z strony Dom. Niektórzy mogą to nawet traktować jako pretekst do znęcania się na kimś a to jest bardzo płytkie w porównaniu do sensu i istoty BDSM.

    Wow. Naprawdę mądrze.


Pominął jednak korzenie, zgodnie z wyznaniem.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 1
#8378074 26.05.2026 12:01:40
Tematem tego wątku jest odpowiedzialność. To, że ona istnieje ponad słownymi uzgodnieniami, które na równie równych zasadach funkcjonują. W sytuacji prawdziwego ryzyka tracą wartość kontraktu i ustalenia. Temat jest o głębokim poznaniu warsztatu i mechanizmów fizjo-psychologicznych, nawet tam, gdzie zabraknie słowa-klucz. Temat jest o konwencji słowa bezpieczeństwa i granicach ryzyka w sytuacjach, w których ono nie zadziała. Temat jest o całej metodyce bezpieczeństwa, nie tylko werbalizowaniu oczekiwań i wymianie doznań. Z jakich innych "bezpieczników" korzystacie, czym jest poznanie i weryfikacja w drodze osiągnięcia standardu? Czym jest etyka i honor, i nie tylko z jednej perspektywy, że uległy chce i ma prawo. Są sytuacje, że to nie osoba pasywna, czy unieruchomiona doznaje uszczerbku w trakcie jakiś działań. Więc proszę o poważne odpowiedzi bez wrzucania domniemanych treści bez ich zreflektowania, poniważ nie ma gwarancji bezpieczeństwo absolutne i im prędzej to dotrze, tym mniej iluzji dla przyszłych pokoleń. Spektrum bezpieczeństwa jest duże, ale nie wyczerpujące.
wpis edytowany 26.05.2026 12:08:30
Luka1989
Użytkownik
#8378078 26.05.2026 12:47:29
Nie neguję zasadności części Twojej argumentacji odnoszącej się do iluzoryczności bezpieczeństwa absolutnego oraz ograniczeń wszelkich kontraktualnych mechanizmów regulujących dynamikę relacyjną. Oczywistym pozostaje, iż nawet najbardziej sformalizowana semiotyka granic czy procedur asekuracyjnych nie jest w stanie całkowicie wyeliminować emergentnego ryzyka wpisanego w interakcje o charakterze intensywnie psychofizycznym.
Jednakże odnoszę wrażenie, iż momentami dyskurs zaczyna dryfować z obszaru polemiki ku formie epistemologicznej hermetyzacji stanowiska, gdzie odmienna optyka interpretacyjna zostaje zredukowana do przejawu niedostatecznej refleksyjności lub „niewtajemniczenia”. Tymczasem sama idea forumowej deliberacji implikuje wielogłosowość, a nie aksjomatyczne uprzywilejowanie jednej narracji kosztem pozostałych.
Etymologicznie i funkcjonalnie dyskusja nie służy reprodukowaniu jednolitego paradygmatu światopoglądowego, lecz konfrontacji odmiennych konstruktów pojęciowych oraz weryfikacji ich spójności w przestrzeni argumentacyjnej. Inaczej łatwo popaść w sytuację, w której język przestaje pełnić funkcję komunikacyjną, a zaczyna pełnić funkcję selekcyjną — ustanawiając symboliczną hierarchię pomiędzy „rozumiejącymi” i „nierozumiejącymi”.
Dlatego nie odbieram obecności safewordu jako degradacji autorytetu czy erozji dynamiki władzy, lecz jako jeden z wielu artefaktów kulturowo wypracowanej metodologii redukcji ryzyka, która współistnieje — a nie konkuruje — z kompetencją, intuicją oraz doświadczeniem interpersonalnym.
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8378081 26.05.2026 12:56:41
    Luka1989 pisze:

    Nie neguję zasadności części Twojej argumentacji odnoszącej się do iluzoryczności bezpieczeństwa absolutnego oraz ograniczeń wszelkich kontraktualnych mechanizmów regulujących dynamikę relacyjną. Oczywistym pozostaje, iż nawet najbardziej sformalizowana semiotyka granic czy procedur asekuracyjnych nie jest w stanie całkowicie wyeliminować emergentnego ryzyka wpisanego w interakcje o charakterze intensywnie psychofizycznym.
    Jednakże odnoszę wrażenie, iż momentami dyskurs zaczyna dryfować z obszaru polemiki ku formie epistemologicznej hermetyzacji stanowiska, gdzie odmienna optyka interpretacyjna zostaje zredukowana do przejawu niedostatecznej refleksyjności lub „niewtajemniczenia”. Tymczasem sama idea forumowej deliberacji implikuje wielogłosowość, a nie aksjomatyczne uprzywilejowanie jednej narracji kosztem pozostałych.
    Etymologicznie i funkcjonalnie dyskusja nie służy reprodukowaniu jednolitego paradygmatu światopoglądowego, lecz konfrontacji odmiennych konstruktów pojęciowych oraz weryfikacji ich spójności w przestrzeni argumentacyjnej. Inaczej łatwo popaść w sytuację, w której język przestaje pełnić funkcję komunikacyjną, a zaczyna pełnić funkcję selekcyjną — ustanawiając symboliczną hierarchię pomiędzy „rozumiejącymi” i „nierozumiejącymi”.
    Dlatego nie odbieram obecności safewordu jako degradacji autorytetu czy erozji dynamiki władzy, lecz jako jeden z wielu artefaktów kulturowo wypracowanej metodologii redukcji ryzyka, która współistnieje — a nie konkuruje — z kompetencją, intuicją oraz doświadczeniem interpersonalnym.


To najwyższy czas odnieść się z proporcjonalnym szacunkiem do tych "artefaktów" a nie podnosić banały do wyższej rangi ratunkowej.
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss