forum SzkołaBDSM

Livinette
30.05.2026 19:02:31
Posty: 7 #8381415
    kruszyna pisze:

      kruszyna pisze:

        Livinette pisze:

        Hmm, wiele z tych pojęć wiąże się dla mnie z poszukiwaniami, więc moje definicje mogą być bardziej płynne
        Ale w poliamorii zależy mi na bliskości, intymności nieseksualnej, raczej emocjonalnej więzi, rezonansu dusz czy podejść intelektualnych. Well, poliamoryczność jest dla mnie dobrym rozwiązaniem, łączącym potrzebę intymności i emocji z intensywnością przeżywanych doznań seksualnych. Powiedziałabym, że jestem w tym kontekście ciekawa fwb, ale takim, w którym stawia się na friends, być może lovers w przyszłości.
        W kwestii mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że jedynie internetowo próbowałam uległości np. W sextingu, wspólnym fantazjowaniu.. Nie mam dużego doświadczenia i jest ono praktyczie zerowe w życiu. Dla mnie w uległości fascynująca jest psychologia- ulga idąca za odpuszczeniem kontroli, życie dla kogoś więcej niż samego siebie. Uwielbiam charakter relacji jaka powinna być między domem i subem, oparta o ten wręcz sakralny psychologizm. Mam wrażenie, że uległość jest jakimś "sacrum" w świecie profanum, bardzo podoba mi się połączenie tych metafizycznych sfer w liryce depeszy, o czym mogłabym długo pisać, ale to chyba oddala się od tematu hah...
        Struktura w rozumieniu hierarchii jest dla mnie ważna, ustala granice i możliwości, hierarchizm jest też jedną z hniwersalnych perspektyw, w końcu na nim było oparte setki lat cywilizacji. Bardzo podobają mi się odwołania swego rodzaju "filozofii" bdsm do rzeczywistości i na odwrót.
        Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie, często potrzebuję doprecyzowania, żeby zrozumieć dokładną treść pytania hah.



      Wypowiedź wskazuje na submisję. Jest tu przewaga ku temu, bym powiedziała switch w rozumieniu sprawnego spektrum otwartości. Jesteś jednak trudnym przypadkiem, opornym na dyscyplinę. Może skończysz jako brat-sub lub wtedy dopiero zaczniesz.


    Ale z tą poliamorią to mi się nie podoba trochę. Wiesz, tego się samemu nie definiuje jednak. To po latach wychodzi życia w monogamii i doznaniu wyłaczności. To ryzykowne jest o tyle, że jest wiele typów relacji romantycznych i amoria jest jednak emocjonalną pułapką, o czym wiedzą rozwodnicy. Niestety najczęściej ta amoria zahacza się na kimś, z przypadku i powoduje destabilizację osobowości. Wbrew pozorom, poliamoria jest powszechna, ale czasem ludzie konwertują na monoamorię, a potem do początku. Moim zdaniem to jest problem pod względem submisji, bo jakby łamie jej pierwotne kody, sygnifikacje i bardziej wpisuje się w hierarchiczną subkulturę niż emocjonalne partnerstwo z wieloma, lub osobą centralną.


To też ciekawy temat, zastanawiałam się dużo nad poliamorią, mam wrażenie, że nie byłabym w stanie jednak tak siebie określić. Jestem młoda i trudno mi powiedzieć, czy kiedykolwiek kogoś kochałam będąc w związkach monogamicznych, a co dopiero kochać kilka osób na raz, jednocześnie. Też mie podoba mi się anarchia w takiej relacji, niemożliwa do osiągnięcia, wymuszone równouprawnienie. Jednak w relacjach są hierarchie, świat jest hierarchiczny. Słyszałam o hierarchicznej poliamorii, ale nie jestem pewna, czy byłabym w stanie utrzymać tego typu relacje na poziomie romamtycznym, nawet w hierarchicznym uporządkowaniu. Z resztą wątek submisji bardzo mnie tu zainteresował. Natura, która jest zaprzeczeniem założeń poliamorycznej równości. Jednocześnie wiem, że chciałabym spróbować seksu z różnymi ludzmi, w różnych układach, i wtedy zobaczyć. Ale zdecydowanie nie rzucać się na głęboką wodę. Ale wątpię, żeby poza instynktem szła za tym intymna więź emocjonalna, romamtyczna. To jest dość złudne, nawet jak byłam w relacjach określone jako romamtyczne, sama nie byłam pewna własnych uczuć... Dzisiaj myślę, że nie wykraczały one poza codzienne zauroczenia.
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss