scorpi74 pisze:
jako opcja po za wanilią, jest też zmiana stron czyli moze nie dom. ale switch. Mam pewnie przemyslenia co do tego.
Moj kryzys dotyczył raczej kwesti chęci i sił. Czułem ze juz mi się nie chciało ganiać i robić pod dyktando.
jako opcja po za wanilią, jest też zmiana stron czyli moze nie dom. ale switch. Mam pewnie przemyslenia co do tego.
Moj kryzys dotyczył raczej kwesti chęci i sił. Czułem ze juz mi się nie chciało ganiać i robić pod dyktando.
Masterzy może nie zmieniają stron, ale bywają na dole. I mają dość, schodzą jako pasywni. Może nie na stałe, ale w odpowiednich rękach.
Temat przemilczany.
Switch w takim pojmowaniu nie istnieje. To pojęcie "nowej szkoły", które tylko wprowadziło zamęt w klimat i wielki rozgardiasz pojęciowy. Switch istnieje w sytuacji opisanej, lub jako indywidualna droga w klimacie. Jeśli ktoś tkwi mocno w świecie fetyszu też może się tak określić, jest praktykiem określonych czynności ubogaconych innymi.
Żeby skakać z góry na dól to nie ma. Nie znaczy, że Master jest zawsze dominujący, ale uległy też nie. Musi czasem odpocząć, dać się unieruchomić, poczuć nad sobą rękę kompetencji.
Ulegli w ogóle nie szanują, wiedząc o tym. Nie akceptują też, że dominujący nie chce z nimi doświadczać tego katharsis.