forum SzkołaBDSM

Nefer
04.08.2026 16:18:45
Posty: 23 #8398469
cz. 2

– Signora, odezwij się, proszę! Błagam, obudź się Szlachetna Pani!
Natarczywe, chociaż przepojone szacunkiem słowa i pukanie do drzwi sypialni. Coraz silniejsze.
– Domina, daj znak, że nic Ci się nie stało! Umieramy z niepokoju. – Głos należący do Marco, majordoma i szefa służby, istotnie zdradzał obawę.
– O co chodzi? – spytała zirytowana niezwykłą pobudką Diuszesa Orianna. – Wejdź i wytłumacz się!
– Signora, jakie to szczęście, że przemówiłaś. Tak się baliśmy...
– Wejdź wreszcie! – ponowiła rozkaz.
– Domina, drzwi są zamknięte od wewnątrz, zaryglowane.
Co takiego? Przecież nigdy nie zamykała w ten sposób sypialni, wczoraj również nie. Może uczynił to Faren? I w ogóle, gdzie on się podział? Teraz dopiero Pani Orianna zorientowała się, że spoczywa w łożu samotnie. Dotknęła dłonią pościeli w miejscu, gdzie wieczorem ogrzewał ją swoim ciałem. Była zimna, musiał oddalić się jakiś czas temu. Jak śmiał bez pozwolenia? Poczuła nagły przypływ gniewu, pokonany jednak przez narastające zdziwienie. Zamknął drzwi i co dalej? Okno prowadzące do ogrodu było zabezpieczone uruchamianym na noc alarmem, kod znała tylko ona i uaktywniła system przed udaniem się na spoczynek. Czy może Faren ukrywa się w garderobie albo salonie kąpielowym? Absurd!
– Poczekajcie chwilę, zaraz otworzę – rzuciła na użytek Marco.
– Dzięki niech będą Bogini, Signora!
Powstała z łoża i przeszła do łazienki, gdzie narzuciła szlafrok. Ostatecznie, nie każdy może i powinien oglądać Diuszesę nago. Farena nie zauważyła. Dla porządku zajrzała jeszcze do garderoby, ale w oczy rzuciły jej się tylko ustawione ponownie na prawidłach wysokie muszkieterki. Podeszła do drzwi, istotnie zaryglowanych staroświecką, mechaniczną zasuwą. Działo się tu coś bardzo dziwnego...
Signora Orianna odsunęła rygiel i uchyliła drzwi. Gdy tylko odstąpiła dwa kroki, do sypialni wszedł Marco, mężczyzna już niemłody ale nadal energiczny. Służył jej od lat, darzyła go pełnym zaufaniem i był prawą ręką Diuszesy w zarządzaniu pałacem. Zgodnie z etykietą upadł na kolana i przycisnął czoło do podłogi.
– Wstań i mów, co się stało! – rzuciła zniecierpliwiona, wzmacniając polecenie ruchem ręki.
Uniósł głowę, pomimo długoletniej służby w tonie głosu Marco dało się wyczuć obawę.
– Domina, nie wstawałaś z łoża, nikogo nie wzywałaś, drzwi były zaryglowane od wewnątrz, zrobiło się późno, zaniepokoiliśmy się. Wybacz, Signora, że ośmieliłem się przeszkadzać, ale bałem się... Zrobiło się późno. Odwołałem zaplanowane na dziś wizytacje plantacji, ale wieczorem jesteś, Szlachetna Pani, zaproszona na przyjęcie u Diuszesy Amalfi. Zostało niewiele czasu.
Wyczuła, że Marco obawia się nie tyle możliwej kary za urządzoną Dominie nietypową pobudkę lecz naprawdę niepokoił się o jej bezpieczeństwo. I rzeczywiście, miała dzisiaj przeprowadzić odprawę z zarządcami plantacji bawełny, a wieczorem udać się na bankiet do księżnej Sereny z Amalfi.
– Która godzina? – spytała odruchowo. – I wstań wreszcie, nie czas na te ceremonie.
– Trzecia po południu, Signora.
Rzeczywiście, późno. Pani Orianna zazwyczaj nie wylegiwała się w łożu tak długo, a przynajmniej nigdy nie czyniła tego samotnie. To naprowadziło jej myśli na pierwotny temat.
– Gdzie jest Faren? Każ go natychmiast sprowadzić!
– Jaki Faren, Domina? – W głosie Marco zabrzmiało autentyczne zdumienie. A przecież zawsze znał wszystkich, służących w rezydencji niewolników.
– Faren, jeden z wczorajszych dyżurnych.
– Wybacz, Signora, ale w pałacu nie służy i nie służył nikt o imieniu Faren.
– Wezwałam go dziś w nocy – rzuciła zirytowana.
– Ostatniej nocy dyżur pełnili Dalen, Antymon, Nefryt i Antares. Twierdzą, że nie otrzymali żadnego wezwania, Domina. Co prawda, oni również zaspali. Znaleziono ich późnym rankiem w dyżurce, spali niczym susły, z trudem ich dobudzono. Wyznaczyłem już stosowne, surowe kary.
Co znowu? Czterej dyżurni zaspali wszyscy naraz? I nie było wśród nich żadnego Farena? W ogóle nikt o nim nie słyszał? Działo się tu coś bardzo, bardzo dziwnego. Czyżby miała tylko nader obrazowy, ekscytujący sen, wywołany przedłużającą się ascezą? Ale kto zasunął rygiel? Ona sama w lunatycznym zwidzie? Nigdy takowych nie doświadczała. Signora Orianna rozejrzała się po komnacie. Porzucone w nocy muszkieterki widziała już na swoim miejscu w garderobie. Co jeszcze? Bicz wisi na ścianie w kącie zabaw i kar, przepaska Farena zniknęła, nie widać też nigdzie ostróg... Czyżby rzeczywiście wszystko to jej się przyśniło? Czy ostrogi leżą sobie spokojnie w szufladzie biurka? Zaraz się przekona!
Nie zdążyła, podchodząc do mebla dostrzegła na blacie zadziwiające w tych okolicznościach przedmioty: niewolniczą obrożę oraz dwie bransolety-obejmy. Skąd się tutaj wzięły? Zostawił je tajemniczy Faren? Ale w jaki sposób zdołałby je zdjąć? Żaden niewolnik nie był w stanie tego uczynić, tylko ona sama jako Domina albo specjalistyczny warsztat. Signora Orianna dostrzegła coś jeszcze, niewolnicze insygnia spoczywały na dużej, złożonej wpół kartce papieru. Rozpoznała swój własny, ozdobiony herbem księstwa Rossano papier listowy, który również przechowywała w biurku razem ze staroświeckimi przyborami do pisania. Bywało, że należało niekiedy prowadzić korespondencję w tradycyjny, ceremonialny sposób. A więc list. Z pewnością napisany przez Farena! Z trudem powstrzymała chęć natychmiastowego sięgnięcia po papier.
– Dziękuję, Marco. Dobrze zrobiłeś, ale teraz zostaw mnie samą.
– Oczywiście, Domina. Ośmielę się jednak przypomnieć o przyjęciu u szlachetnej Diuszesy Amalfi...
– Zdążę, dzięki twojej trosce zostało trochę czasu. Postaw na nogi łaziebnych, masażystów, makijażystów, manicurzystów, pedicurzystów, fryzjerów, garderobianych, krawców, jubilerów, nosicieli lektyki i kogo tam jeszcze potrzeba. Niech czekają w gotowości, ale teraz chcę zostać sama.
– Jak sobie życzysz, Signora. – Marco skłonił się głęboko i skierował ku wyjściu.
– Zaczekaj. – Pani Orianna zawróciła majordoma słowem oraz ruchem dłoni. – Wstrzymaj się z tymi karami dla dyżurnych, chcę ich najpierw osobiście wypytać, potem sama podejmę decyzję.
– Jak rozkażesz, Najszlachetniejsza Diuszeso i Władczyni.
Tym razem, zanim wyszedł i cicho zamknął za sobą drzwi, Marco skłonił się swojej Pani jeszcze głębiej niż uprzednio.
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss