Mistrz, a to zasłużona pozycja w środowisku, nie weźmie pod uwagę kogoś nieodpowiedniego sobie, w końcu nie bez powodu Mistrzem jest, więc problem dostosowania się nie istnieje.
Na tym polega ta prostota.
Szukanie mianownika...to jest coś innego, to weryfikowanie na polu BDSM wspólnych zainteresowań, preferencji, ale z tej samej pozycji ustalanie granic.
Nie uważam, by było coś takiego jak negocjacja w klimacie. Może w swingu, ale nie BDSM...owszem informuje się, o swoich mocnych i słabych punktach, ale żeby tak interesownie, to nie.
Albo jest dar dominacji, służby, roli, duchowej gotowości, albo jest transakcja.
To chyba to, co sprawie, że niektórzy potrafią tylko egzystować w prawdziwej i pełnej wymianie mocy.
Bywa, że gruntu się szuka swojej indywidualności, lub ekspresji, jak w gotyckim BDSM. Odróżniam jednak te ścieżki od esencjonalnego klimatu, w którym świadome i dobrowolne, jasno sprecyzowane cechy wysuwają się na pierwszy plan. Te cechy zauważy i doceni tylko ten, komu są pisane, dane...
Na tym polega ta prostota.
Szukanie mianownika...to jest coś innego, to weryfikowanie na polu BDSM wspólnych zainteresowań, preferencji, ale z tej samej pozycji ustalanie granic.
Nie uważam, by było coś takiego jak negocjacja w klimacie. Może w swingu, ale nie BDSM...owszem informuje się, o swoich mocnych i słabych punktach, ale żeby tak interesownie, to nie.
Albo jest dar dominacji, służby, roli, duchowej gotowości, albo jest transakcja.
To chyba to, co sprawie, że niektórzy potrafią tylko egzystować w prawdziwej i pełnej wymianie mocy.
Bywa, że gruntu się szuka swojej indywidualności, lub ekspresji, jak w gotyckim BDSM. Odróżniam jednak te ścieżki od esencjonalnego klimatu, w którym świadome i dobrowolne, jasno sprecyzowane cechy wysuwają się na pierwszy plan. Te cechy zauważy i doceni tylko ten, komu są pisane, dane...