Femdom bazuje na tym pierwiastku żeńskim, na generowaniu nowych idei, życia, na rozmnażaniu wariantów, to taka naturalistyczna ekspresja bez formy. W BDSM musi być struktura i architektura u podstaw, czyli męski element. Ktoś powie, że chodzi o dopełnienie, ale nie da się tej siły wyrazu utorować, gdy jest w przewadze.
Druga sprawa, to historia praw kobiet, przewartościowanie ich ról społecznych na partnerskie. W stricte klimacie nie było dla nich miejsca od początku. One się pojawiły drogą rewolucji i wdarły w przestrzeń męskiego, zunifimizowanego świata, w którym do dziś nie odnajdują się. Choć spełniają. Kobiece standardy są inne i takie pozostaną, najlepiej to widać w rozwoju komercji. To, czego kobiety szukają...jest tym samym, w czym egzystowały wcześniej. BDSM nie wyklucza feminizmu, ale bez zrozumienia, że co jest alternatywą do zastanych wzorców, to co robią, staje się parodią męskości i zaprzeczeniem sensu klimatu.
Druga sprawa, to historia praw kobiet, przewartościowanie ich ról społecznych na partnerskie. W stricte klimacie nie było dla nich miejsca od początku. One się pojawiły drogą rewolucji i wdarły w przestrzeń męskiego, zunifimizowanego świata, w którym do dziś nie odnajdują się. Choć spełniają. Kobiece standardy są inne i takie pozostaną, najlepiej to widać w rozwoju komercji. To, czego kobiety szukają...jest tym samym, w czym egzystowały wcześniej. BDSM nie wyklucza feminizmu, ale bez zrozumienia, że co jest alternatywą do zastanych wzorców, to co robią, staje się parodią męskości i zaprzeczeniem sensu klimatu.