Można powiedzieć, że autonomia jest wewnętrznym prawem jednostki, które rezonuje z ogólem, lub, że ona sama dzięki tym nakazom nie jest heteronomiczną, czyli bezwolną.
Oczywiście, sama mam w tym temacie jeszcze inne zapatrzenia, ale to już zbyt wyemancypowane wnioski.
Pozostańmy wciąż przy związku dyscypliny z postawą autoetyczną.
Tak, istotą jest, skąd pochodzi morale dla wewnętrznej dyscypliny, czy z zewnątrz- z nakazów niejasnych, czy od środka: z wypracowanych lub osłaniających się jako uniwersalizmy moralne dyrektyw.
Nie sadzę, by filozofia nowożytna głęboko dotykała natury samej istoty, jednak jest obrazowa i daje szkielet, który z pewnością ulegnie przemianom epokowo- budulcowym, podlegając prawom egzystencjalnym.
Oczywiście, sama mam w tym temacie jeszcze inne zapatrzenia, ale to już zbyt wyemancypowane wnioski.
Pozostańmy wciąż przy związku dyscypliny z postawą autoetyczną.
Tak, istotą jest, skąd pochodzi morale dla wewnętrznej dyscypliny, czy z zewnątrz- z nakazów niejasnych, czy od środka: z wypracowanych lub osłaniających się jako uniwersalizmy moralne dyrektyw.
Nie sadzę, by filozofia nowożytna głęboko dotykała natury samej istoty, jednak jest obrazowa i daje szkielet, który z pewnością ulegnie przemianom epokowo- budulcowym, podlegając prawom egzystencjalnym.