Witaj Maju, milo, ze znow zawitalas wsrod nas
Wyglada na to, ze cos fascynujacego sie dzieje w Twoim zyciu, ciesze sie razem z Toba i mysle, ze ta "uleglosc" moze wbrew pozorom bardzo wzmocnic w Tobie twoja dominujaca nature a zarazem dostarczyc glebokich przezyc. Zgadzam sie z Toba w pelni, a doswiadczona osoba dominujaca takze potrafi przechodzic na druga strone i nie ujmuje to jej honoru, bo dlaczego? Skoro jest Pania, moze stac sie kim chce i doswiadczac rzeczywistosc wedlug swojego uznania.
Swoja droga takze intrygujaca jest dominacja z perspektywy uleglego, masterzy okreslaja to jako oddolne kierowanie - "Topping from the Bottom". Wielu z nich twierdzi, ze to nie to, czego sobie zycza od uleglej i czesto ja nizej klasyfikuja, ale sami nie wiedza, jak rozgryzc ten temat i przepracowac. Czesto natrafialam na ten problem z Dominami - w pewym momencje robilam sie "twarda jak kamien" i niewrazliwa na "kary", gdy te stawaly sie zawsze pozadane i oczekiwane, czyli niejako Pan mial do dyspozycji same nagrody...Czulam sie wtedy zwiazana i zdana na siebie, bo wychowanie suczki metoda pozytywna tez nie skutkowalo. Zauwazylam, ze spadek autorytetu Pana (tudziez jego ponizenie) byl proporcjonalny do odwracania sie rol. Sytuacja przez wielu negowana i nieakceptowana, bo ulegla/-y manipuluje ze swojej pozycji. Uwazam ja jednak za bardzo tworcza, wymagajaca i stanowiaca wyzwanie dla obu stron.
Odkylam jeszcze inna strone "oddolnego panowania", albo raczej "odgornego ulegania" - jako ulegla Domina, czyli kolejna odslone "Pani". Wniosek z tego ciekawy i pewnie znow wzbudzi sprzeciw, ale wyglada na to, ze mozna byc (bywac) ulegla/-ym, ktora dominuje i dominujca/-ym, ktora ulega.
Droga Maju, myslalam, ze Panowie dom. i switch cos nam opowiedza, ale gdzies przepadli, moze ich odstraszylam swoim pomyslem na sluzbe...wyszla mi troche telenowela brazylijska...
