Jestem dominującym facetem, który ma nietypowy fetysz - kobiece włosy. Zapraszam do kontaktu uległe panie, które ten fetysz podzielają albo są zainteresowane co to jest.
Dlaczego uległe? Bo to ja przejmuję kontrolę nad włosami i decyduję, co robić - oczywiście we wcześniej ustalonych ramach. Kręci mnie zajmowanie się kobiecymi włosami - mycie, pielęgnacja, czesanie, zaplatanie, zabawa nimi, a jak jest wola - też strzyżenie. Do tego można wymyślać też różne role playe. W moim przypadku temat sprawdza się z uległymi
Mam bardzo długie włosy, nie korzystam z usług fryzjera, jak ś.P. Violetta Villas. W średniowieczu kobiety wyrywały sobie włosy zakrywajace czoło, tak by je odsłonić a tym samym wyeksponować swą anielskość i boskość. Również to czynię. Co z historycznymi czesaniami?
Porównanie to jedno, drugie to mistyka włosów, ich symbolika i energia. Dawno zrezygnowałam z nowoczesnych usług na rzecz własnego prowadzenia swojego potencjału na głowie. Kiedyś miałam nowatorskiego asymetrycznego długiego boba, fryzury retro. Dziś to czysta prehistoria w cebulce. Oczywiście czoło odsłonięte, jak to robiły średniowieczne boginie świętosci i niewinności. Kąpiele w piwie i inne indyjskie mieszanki. Służę niekonwencjonalną radą.
Cieszę się z takiej opinii o tym fetyszu Strzyżenie też może być fajne, pod warunkiem, że druga strona jest na nie zdecydowana i pewna. Wtedy jest o wiele więcej emocji niż w zwykłym salonie Ale dla mnie strzyżenie jest tylko opcjonalne - lubię pobawić się długimi kobiecymi włosami