forum SzkołaBDSM

W nowym ciele
T#670653
Facebook
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 5
#8360779 22.03.2026 18:09:16
O tym, co dzieje się po przekroczeniu granicy trywialności i obudzeniu się jako czyjaś klimatyczna "należność". Czy jest zdjęciem ciężaru konwenansów i ulgą? Może wyzwaniem?
O inicjowaniu roli urodzonego w nowym ciele przeznaczenia?

Ile w tym jasności, a ile integralności?

Wiem, że ten proces to tabu i łatwiej pisać o zabawach i różnych BDSM-owych gierkach, albo o strategii pozyskiwania nagrody. Wszystkie te plany jednak, także długoterminowe, są zasadniczo niespersonalizowane.
Tak, możemy to nazwać teologią podmiotu, którą nabywaliście jak kapitał, ale bez głębszej ku temu gotowości. To całe seminarium intensywności skradło czas na poznawanie głębi i płynności relacji master/slave. Polega ona na odwadze wejścia w nowe buty skrojone ma miarę posłuszeństwa, czego nie dostąpiliście jako mistycy klimatycznego dogmatu.
Samozwańcze ambicje nie pozwalały odrodzić się w pokorze realnej służby. Realnie istniejącej w was.



wpis edytowany 22.03.2026 18:57:39
scorpi74
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
Ilość edycji wpisu: 5
#8361089 23.03.2026 20:52:58
Idealnym stanem jest nie musieć wchodzić w nowe buty, czuć ulge czy jakieś ciężary tylko poczuć spełnienie i świadomość ze jest się we właściwym miejscu we własciwej relacji. Oczywiscie mam świadomosc że osiągniecie tego nie jest bezkosztowe a znalezienie dopełnienia bardzo wymagające co nie znaczy niemozliwe. Kwestia ile jesteśmy w stanie zaakceptować i przyjać ustępstw od naszej wizji i poświecić na to czasu. Oddzielną kwestą jest odwaga czy chęć żeby się zrealizować bo nie kazdy jest gotów i w stanie zmierzyć się w realu że swoimi marzeniami i swoją rolą.
wpis edytowany 23.03.2026 21:50:49
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 2
#8361440 24.03.2026 18:39:16
To, co piszesz jest kluczowym rozróżnieniem. Interpretuję to przez pryzmat języka. Dla mnie klimat jest osadzony w ekspresji jako kodzie komunikacyjnym.

To, o czym wspomniałeś kojarzy mi się analogicznie z pojęciami "dom" i "dominus". Mamy tu indoeuropejski pień - „dom“, od "dáma" z Sanskrytu, co oznacza - budować, składać w całość, z naciskiem na włączanie i spajanie. Co do łacińskiego rdzenia "domus", "dominus" - mowa o gospodarzu.

Przekładam te etymologie na to, jak strukturalnie definiuje się klimat. Jedni kładą nacisk na "dominus" a inni na "dáma".

„Dom”, to ten, który ma szereg zadań i odpowiedzialności związanych z zarządzaniem wnętrzem, a nie władzą jako taką. Domina, to stojąca na straży domostwa poddanych. Model rzymski jest związany też z posiadaniem, prawem i podporządkowaniem.

Mnie jest bliższe to prasłowiańskie i klasyczne indoeuropejskie uzasadnienie-wersja pozioma.
Jako coś żywego, twórczego, zarazem spójnego i duchowego.
Nie da się cudzą ręką narzucić.


Spotykając tych z wersji pionowych i hierarchicznych synchroniczność raczej nie nastąpi. Najczęściej ci, z którymi tworzymy klimatyczny "dom", nie zwą się bliskimi, rodziną, czy narodem.

Jeden prąd blokuje drugi.

W nowych butach, czyli po odsiewie. Ekskluzywnie. Tak myślę.




wpis edytowany 24.03.2026 19:28:01
scorpi74
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
Ilość edycji wpisu: 1
#8364575 04.04.2026 20:59:25
Mi tez bliżej do wersji poziomej gdzie istnieje coś wiecej niz hierarchia i tylko ustalone role.
Tak, jeśli buty nowe to idealnie jak od nowości można się w nich czuć, tak wygodnie jakby się ich nie zmieniało.
wpis edytowany 04.04.2026 21:00:22
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
#8364577 04.04.2026 21:40:13
    scorpi74 pisze:

    Mi tez bliżej do wersji poziomej gdzie istnieje coś wiecej niz hierarchia i tylko ustalone role.
    Tak, jeśli buty nowe to idealnie jak od nowości można się w nich czuć, tak wygodnie jakby się ich nie zmieniało.


Dawniej buty służyły wiekami, były tak mocne i może nieprecyzyjnie wykonane w rozumieniu standardu, ale skrojone na człowieka z całym jego obciążeniem życiowym, a nie dopasowane tylko na chwilę.
scorpi74
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
#8364637 05.04.2026 21:03:10
Dawniej wiele rzeczy i nie tylko rzeczy, starczało i służyło na bardzo długo. Niestety zmieniło się podejście, nastał konsupcjonizm i era rzeczy i nie tylko rzeczy trwałych zmieniła się na rzeczy i nie tylko w rzeczy na chwilę. Mam jednak przeczucie że ta era z różnych powodów powoli dobiega końca i idzie nowa a jej motto to- "Miarka pszenicy za grosz, a trzy miarki jęczmienia za grosz, a nie szkodź oliwie i winu".
kruszyna
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Użytkownik
Ilość edycji wpisu: 4
#8364647 05.04.2026 23:32:42
Coś w rodzaju, że będziesz bezdomny i będziesz mieć luksusowo.

Czyli, za całą ekonomią i procesami gospodarczymi jest jednak jakaś myśl, nazwijmy filozoficzna. Weźmy sobie za przykład Adama Smith'a i Johna Locke'a jako prekursorów geopolitycznych nurtów. Przyznam, że z moim lechickim podejściem daleko mi do wolności rynkowej, wybieram zaś tę wspólnotową. Wolność jednostki jest spleciona ze społeczeństwem jako ogniwem, a myślenie wolnorynkowe prowadzi do izolacji i zacieśniania, czyli separacji. Nie wspomnę o znamiennych wynaturzeniach. To taki rodzaj rozwodzenia się na szerszą skalę, z podmiotami i osobami, także prawnymi przedstawicielami. To wieczne roszczenia asocjalistów.
Wolność leży w samym człowieku i także jego głębszym poznaniu, nie zaś na rozpraszaniu uwagi na konflikty projektowane z zewnątrz. Potencjał ludzki jest bezcenny a jego wrogiem jest zastój.

Wbrew pozorom, ta nowa ścieżka prowadzi do redukcji bodźców i odrzucania trwałych przywiązań, ale nie z wyuczenia, tylko własnych przekonań. To jest taka klimatyczna autonomia, do której trzeba się urodzić ponownie.
Poprzez zrozumienie kim się jest i kim było "z automatu".
Jest to więc bardzo humanistyczne, choć jeszcze nie transhumanistyczne.

Bycie kloszardem,spanie w ekskluzywnym parku lub pod zadbanym mostem, to jeszcze nie finał, ponieważ wolnoamerykanka rozgrywa się w kanałach pod miastami, z których trudno się wydostać. Bez światła, ale z dużą dozą ścieków wodnych.
Czyż to nie ukryte tortury, z pozornego wyboru...

Memento mori by się przydało żyjącym w zapomnieniu.
wpis edytowany 06.04.2026 16:33:45
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
Załóż własne forum dyskusyjne na iq24.pl