To samo dotyczy kobiet i ich natury, pas w pogotowiu, lub bat na odwiecznie niepokalany tyłek to prewencja biblijnie uzasadniona. Wystarczy popatrzeć, co kobiety wyprawiają w polityce, jak łatwo przekazują zakazany owoc Adamowi. Z dziećmi funkcjonuje to podobnie i zasada profilaktyki ma swą słuszność. Inaczej może być gorzej. Znam historię dziewczynki, która swą nieuregulowaną spontanicznością spowodowała własną tragedię. Tato był bardzo miękki i tylko przypominał a ona lubiła jeżdzić na rowerze między polami kukurydzy, pewnego dnia już nie wróciła do domu. Mnie w dzieciństwie pociągało, śladami Peruna, chodzenie po dachach w trakcie burzy, co też podlegało karmie wychowawczej.