I tu jest punkt, na który zwracam uwagę u ludzi, na ile stają się marionetkami innych...bo jeśli mam w sobie prawdziwą pokorę, to jestem w stanie hierarchicznie podejść do rzeczywistości i wiem czyj głos jest opiniodawcą i ustawodawcą, a i on sam podlega wyższemu porządkowi, w którym nie ma miejsca na psychologię tłumu. Zdać się na swego Pana jest kwestią wielkiej duchowej dojrzałości i granic ze światem (uzależniające potrzeby, system ofiary i kata, obiecanki, i kontakty z ludźmi, których obchodzi wyłącznie ich własne życie).