Dlaczego o braku kontroli chcę rozmawiać, gdy opieramy się na ufności? Może ufność zamyka oczy do końca życia, nawet? Czym jest więc to zaufanie, bycie godnym zaufania...powiedzmy? A jeśli chcemy smakować życie w powiązaniu z kimś innym w sposób weryfikujący? Mnie się to podoba. Nawet jeśli brzmi upadle i nie bazuje na obrazie relacji. Kontrola nie jest aż tak kluczową cechą, jak myślimy. Jest sposobem na relację, gdzie jest gotowość oddania i wzięcie w swoje ręce pewnych, (bo nie wszystkich) płaszczyzn funkcjonowania. To oczywiście ciężar odpowiedzialności i balast kontrolera. A i samokontrola też jest czymś innym. Dyscyplina jest czymś innym niż poddanie kontroli. Te aspekty trzeba obejrzeć z osobna o co w nich chodzi. Nie chodzą w parze z założenia. Tak jak i dominacja też nie chodzi ze wszystkim. Kontrolowanie codziennych zachowań innych jest czymś związanym z ekspresją osobowości, samokontrola ma różne podstawy.