forum SzkołaBDSM

Sztuka rozstania
T#474641
Facebook
OnaJa
Lokalizacja: Śląskie
#2553377 07.06.2018 17:54:43
Wiadomo, każda relacja ma swój początek i koniec, czasem ludzie zostają razem, lecz to już inna bajka.

Założyłam ten temat, ponieważ jestem ciekawa, jak według was powinno wyglądać rozstanie. Co jest lepsze przeciąganie jak najdłużej końca tzw. ochładzanie relacji czy ucięcie od razu wszystkiego? A może cisza jest najlepszym rozwiązaniem?

Jakie jest wasze zdanie a może macie jakieś swoje schematy?
MrsSpeechless poziom 5
#2553381 07.06.2018 18:08:34
Nie ma sensu przedłużać nic na siłę.
Myślę, że dobrym sposobem jest wtedy spotkanie w spokojnym miejscu, neutralnym, nie kojarzącym się erotycznie. I I koniecznie z zaznaczeniem, że w tej chwili nie ma podziału ról - aby druga strona zrozumiała, że to nie jest grą (choć uważam, że to obie strony czują, że coś się wypala). Rozmowa, wyjaśnienie sytuacji, zakończenie relacji w przyjaźni. Bez chamstwa i zbędnej histerii. Scenariusz bardzo idylliczny, ale uważam, że realny. Inflacji mnie idealny. Tak jakby co ,)
Nimue poziom 1
#2553387 07.06.2018 18:24:21
Mam wrazenie, ze jednak relacje "tylko" klimatyczna latwiej jest skonczyc, niz taka, ktora obejmuje wszystkie aspekty zycia. Po klimatycznej wlasciwie w naszej codziennosci niewiele sie musi zmienic.
Schadenfreude poziom 6
Lokalizacja: Warszawa
#2553391 07.06.2018 18:29:55
to zależy jak ta relacja ,,głęboko''sięgała w codzienność



Szukam,przyuczę i poprowadzę.
OnaJa
Lokalizacja: Śląskie
#2553403 07.06.2018 19:10:27
Pytanie zadałam ogólnie, jak powinien wyglądać koniec relacji.
Pomijam związki klimatyczne.
Nimue poziom 1
#2553406 07.06.2018 19:17:12
Wiadomo...najlepiej za obopolna zgoda, kulturalnie i bez dramatow...ale to chyba w idealnym swiecie, bo zwykle ktos jest (lub czuje sie) skrzywdzony, pojawia sie chec zemsty...itd. Dla mnie idealem jest takie rozstanie, zeby potem mozna bylo sie nawet po latach bez nienawisci wspominac...
Czarymary50 poziom 4
Lokalizacja: Warszawa
Ilość edycji wpisu: 1
#2553411 07.06.2018 19:26:18
Jednak w naszym świecie to chyba niemożliwe.Rozstać się w zgodzie. Słyszałam że Panowie lubią to robić po "angielsku"
Przepraszam płeć męską. Zdarzają się wyjątki.wesoły
wpis edytowany 07.06.2018 19:27:26



Życie jest długie i nudne,jeśli się go nie przeżywa tak,jakby się chciało.
Nimue poziom 1
#2553414 07.06.2018 19:27:53
Ja osobiscie nie znam pary, ktora by sie rozstala bez zadnych "szkod "...
Schadenfreude poziom 6
Lokalizacja: Warszawa
#2553415 07.06.2018 19:28:08
znamy drugą stronę i wiemy jak się względem niej zachować i wiecie? stanęla mi przed oczami sytuacja z przed półtora roku,zabolał mnie koniec związku klimatycznego zakończonego przeze mnie. Odezwały sie wtedy wszystkie moje ex które wiedziały co się dzieje,rózne były powody tego odezwania ale poczułem sie sporo lepiej poprzez fakt że musiałem po sobie zostawić więcej dobrych niż złych wspomnień skoro im się chciało...a co do konkretów,czasem lepiej być skurwysynem i ,,spalić'' za soba mosty po to by druga strona wkurwiała się a nie cierpiała,czasem mądrzejsze jest wytłumaczyć powody by ktoś zrozumiał a czasem rozstać się ,,po angielsku'' .Wszystko zalezy od powodu,osoby i tego co chcemy przekazać...



Szukam,przyuczę i poprowadzę.
Czarymary50 poziom 4
Lokalizacja: Warszawa
#2553422 07.06.2018 19:40:32
Jeśli powód nie jest znany? Jeśli jest to widzimisię jednej strony?



Życie jest długie i nudne,jeśli się go nie przeżywa tak,jakby się chciało.
Schadenfreude poziom 6
Lokalizacja: Warszawa
#2553428 07.06.2018 19:47:57
z jednym wyjątkiem rozstawałem się zawsze w zgodzie,mam kontakt ze swoimi ex i czasem zdarza mi się z nimi spotykać....jak wyżej napisałem,wystarczy zostawić za soba po prostu więcej dobrych wspomnień....nie da się nie pozostawić ,,żadnych szkód'',mozna je zminimalizowac jesli ktoś jest tego wart.

jakiś powód musi być nawet jeśli jest to widzimisię.....najprostsza opcja moim zadaniem to ktoś inny,i pewnie stąd brak komunikatu o powodach.



Szukam,przyuczę i poprowadzę.
Anatema poziom 1
Lokalizacja: Piła
#2553454 07.06.2018 21:06:36
Kiedys uwazalem ze warto zostac "niedaleko" swojej byłej Su.. Dzis juz nie jestem tego tak pewny.. Zbyt wysoko postawiona nastepcom poprzeczka i przyjaielskie kontakty to spora przeszkoda w tym zeby ulozyla sobie swoj klimatyczny od nowa
blekitna poziom 5
Lokalizacja: Kraków
#2553672 08.06.2018 18:16:26
Ja jestem zwolenniczką rozmowy. Szcerze, spokojnie w odpowiednim miejscu (bez zbędnych świadków). To naprawdę ułątwia życie obu stronom. I lepiej sobie nie wyobrażać jak byłoby lepiej dla drugiej strony.
Schadenfreude poziom 6
Lokalizacja: Warszawa
#2553711 08.06.2018 21:48:46
idealistka,rozmowa to max jaki mozna ofiarowac albo dostać



Szukam,przyuczę i poprowadzę.
blekitna poziom 5
Lokalizacja: Kraków
#2554138 10.06.2018 17:07:33
Pewnie idealistka :/
Nimue poziom 1
#2554158 10.06.2018 18:21:41
Ja bym powiedziala dosadniej... Naiwniaczka. Bez urazy, bo to takze moje drugie imie...
MrsSpeechless poziom 5
#2554232 10.06.2018 22:00:55
Zgadzam się z błękitna. Jeśli wybieram Doma to nie buca, który odwroci siena lecie tylko faceta na poziomie. A skoro jest na poziomie to słuchamy się. Jeśli sie słuchamy, znamy oczekiwania. Jeśli je znay - rozstajny się na spokojnie.
Anthrax poziom 6
Lokalizacja: Katowice
#2554515 11.06.2018 17:37:15
Jak mogłem nie zauważyć tego wątku jęzor
Ja powiem krótko, zwłaszcza, iż jest tu jedna żelazna reguła: nie ma żadnych reguł.
Wszystko zależy od ludzi, od tego co się działo w ostatnim czasie, od poziomu emocji, itd.
Rozmowa jasne, ale też wiele razy przekonałem się, że tzw. rozstrzygające rozmowy nie rozstrzygają niczego tylko wprowadzają efemeryczny stan ułudy, że obie strony znalazły kompromis.
Z drugiej strony mamy wtedy kojącą świadomość, że próbowaliśmy, ale ta druga strona to... Inna rzecz, że ta druga strona ma dokładnie takie samo wrażenie...
Jeśli były emocje, to takie spotkanie rozdrapuje komuś rany, jeśli ich nie było, to relacja nie była chyba na tyle istotna, że warto sobie zawracać głowę jakimiś spotkaniami.
Więc rozmowa tak, ale tylko wtedy, kiedy potrafimy sobie odpowiedzieć na pytanie po co oraz uważamy, że ta odpowiedź ma sens.


blekitna poziom 5
Lokalizacja: Kraków
#2554613 11.06.2018 22:02:30
Mogę być idealistką i naiwniaczką, ale jeżeli ograiczymy rozmowy tylko do sytuacji łatwych i przyjemnych, unikając trudnych (nie monologów, nie przekrzykiwania się, tylko prawdziwych szczerych rozmów)to włściwie zaprzeczać będziemy idei komunikacji. Small talk można sobie prowadzić w poczekalni do lekarza, ale nie w jakiejkolwiek relacji wymagającej zaufania. Jeśi nie mogę zaufać Panu, to komu??? A jeśli wymaganie szczerości i komunikacji to za dużo, to do czego sprowadzamy odpowiedzialność Pana? Odpowiedzialność za drugiego człowieka wymaga od nas respektowania jego prawa do prawdy.
Anthrax poziom 6
Lokalizacja: Katowice
#2554625 11.06.2018 23:30:38
Generalnie masz absolutnie rację. I tak uogólniając to powiedzenie, że należy rozmawiać, bo jest zaufanie, bo dużo razem przeżyliśmy, bo emocje, itd. to fantastycznie brzmiąca prawda. Ale...
No właśnie podchodząc analitycznie, to sensu stricte prawda taka obiektywna nie istnieje. To co uznaje za prawdę X niekoniecznie musi być tak widziane przez Y.
I prosty banalny przykład - X uważa, że było świetnie, a Y, że X dawała tak w d., że miał już trochę dość. Każde z nich jest przekonane, że to co widzi jest jedynym prawdziwym opisem. I im bardziej każde z nich będzie się szczerze upierać przy swoim, tym bardziej druga strona będzie się irytować i zamykać. To nie kwestia respektowania bądź nie prawa do prawdy, to kwestia tego, że widzenie świata jest indywidualne w oparciu o własne doświadczenia, wiedzę, przemyślenia i emocje?
Krótko mówiąc, machanie sztandarem prawdy, to machanie czymś co każdy widzi inaczej.
To po pierwsze, a po drugie - jeśli istnieje zaufanie o którym piszesz, jeśli istnieją dobre relacje, a więc argument Twój, że to powinno motywować do rozmów w trakcie rozstania, to chyba przecież nie ma powodów, aby się rozstawać, prawda?
Jeśli ludzie się rozstają to dlatego, że ich wizje, widzenie siebie, nastawienia, itd. po prostu się rozjechały, a wtedy i to zaufania i ta dobra relacja pada. Czyli brak wymienionego podłoża do takich rozmów.
No i na koniec tej nudnej wypowiedzi.
Zupełnie nie rzecz w tym, aby ograniczać się tylko do łatwych rozmów. To całkowicie nie o to chodzi.
Rzecz w tym, że NIEKTÓRE "trudne" rozmowy mają sens raczej umiarkowany, a i to jest eufemizm.
Żeby tak zupełnie uprościć mój tok myślenia, jeśli dziewczyna ma dość relacji ze mną, bo np. piję litry wódki (to teoria, nie piję wcale jęzor ), to wyjaśniająca, poważna rozmowa naprawdę nic nie da poza tym, że mnie będzie złościć wywlekanie mojego uzależnienia, jego punktowanie i z cała pewnością rozmowa pomyslana jako spokojne przedstawienie racji skończy się wzajemnymi zarzutami, bo ja w pewnym momencie nie wytrzymam (znowu teoria, nigdy nie złoszczę się na rozmówcę, to dla wyjaśnienia), padnie jedno słowo za dużo, potem odpowiedź i dalej już pójdzie. Po rozmowie poziom wzajemnych żalów i złych emocji będzie dużo wyższy niż przed.

A tak naprawdę na koniec jedno spokojne podejście - wyobraźmy sobie błękitna, że jesteśmy razem. W trakcie relacji Tobie nie podoba się jakieś moje zachowanie, ale zależy Ci na mnie i chcesz o tym porozmawiać. Wtedy zgoda, spokojna i rzeczowa rozmowa może spowodować, iż ja zdam sobie sprawę z tego, czego przedtem nie widziałem u siebie i po prostu postaram się to zmienić.
Ale, kiedy relacja się skończy, czyli np. dziewczyna podejmuje decyzję, że koniec, to z założenia rozmowa nie przyniesie niczego, bo taka decyzja u kobiety to przejscie Rubikonu bez możliwości cofania, więc rozmowa "na dowidzenia" jest absurdem. Bo jeśli wtedy usłyszę, że odchodzisz bo ja cośtam nie tak, to złe emocje tylko czekają na dalszy ciąg, jeśli rozmowa będzie na temat jak było super, to po co się rozstawać.
Krótko mówiąc, jeśli już jest rozstanie, a każdy z nas to brał nie raz, to jedynym rozsądnym działaniem jest grzeczne powiedzenie sobie dziękuję i pa, może być buziaczek i koniec.
A czas i tak wyleczy rany, tym bardziej, iż jutro, może pojutrze albo za miesiąc spotkamy kogoś na kogo spojrzymy z błyskiem w oku zatrzymując oddech.


Sztuka rozstania
T#474641
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!