Dzien dobry, pozwolę sobie i ja wypowiedzieć w tym temacie, ponieważ jest to cos, o czym rozmyślałam wiele razy, analizując wlasną historię. A mianowicie ja mam tak, że będąc w satysfakcjonującym zwiazku, z kimś mądrym, a raczej mądrze wymagajacym - to od razu przeklada sie to na moje wyniki na innych polach. Bo jestem szczesliwsza, spokojniesza, bardziej poukladana i zorganizowana. W okresach samotnych tez sobie jakos radze, wiadomo, ale mnostwo spraw sobie odpuszczam, bo leniwa jestem i uwielbiam popadac w stany apatii i nicnierobienia. Ale gdy zaangazuje sie w zwiazek - i daje mi on mnóstwo satysfakcji -to staram sie za dwie albo i trzy kobiety. Będąc na początku klasy maturalnej - co bylo juz dosc dawno, poznałam faceta, starszego ode mnie sporo i zakochalam sie bez pamieci ,) Wtedy zadne z nas nie mialo bladego pojecia o zadnym bdsm itp (przynajmniej ja nie

) i chyba tylko dzięki niemu zdalam egzamin dojrzałości

Ponieważ bylam dosc frywolna nastolatka, w glowie mi byly glownie imprezy i zabawa, a tu nagle moj nowy "chlopak" zaczął wydawac polecenia, tonem nie znoszacym sprzeciwu a ja (chyba po raz pierwszy w zyciu) zaczelam sie sluchac. Tak z automatu

Po pierwsze zabronil mi wagarowac. Jak wychodzil na jakis czas z domu (bo zamieszkalismy razem) to mowil np. ze mam (do dzis to pamietam i zrobic potrafię) za pomoca opalarki zdjac cala warstwe farby olejnej z drzwi (robilismy maly remont) a potem ugotować obiad. Znajomi dzwonili wyciagnac mnie na imprezę, a ja (przeklinajac go w myslach i sama siebie nie rozumiejąc) - robilam, co kazal

A gdy wracal do domu i byl zadowolony - to spędziliśmy milo czas. Nie musze chyba dodawać, ze seks byl nieziemski

Natomiast jak nawaliłam, co mi się czasem zdarzało. ... karał mnie ciszą. Taką totalną, ze mozna było powietrze nozem kroić. Bolesniejsze to bylo dla mnie niz wszystko inne, wiec naprawdę sie staralam, zeby tego uniknąć. Dzis to wspominam z rozczuleniem, ale to bylo takie bdsm bez zadnych nazw i etykietek, po prostu na siebie trafiliśmy, niczym 2 igly w stogu siana

Wiec na pewno przelozylo sie to na moj rozwoj osobisty, przestalam siegac po uzywki, chodzic na glupie imprezy, mature zdalam jako trzecia w klasie, itp. I tak mam do dziś. Obecnie, majac cudownego Pana, tez staram sie byc Kobieta przez duze K - dbam o siebie (bo mam dla kogo, inaczej czesto mi sie nie chce), sprzatam mieszkanie na blysk - jak ma przyjsc choćby na chwilę, pilnuje wydatków, bo np. odkladam na piekna bielizne, wiecej chce mi sie robic ciekawych rzeczy, nawet samej, zeby po prostu miec cos ciekawego do opowiedzenia o sobie ,) Że np bylam w teatrze, a nie przelezalam cale popoludnie na kanapie

Dla mnie Realizowanie się w Uległości jak najbardziej przeklada sie na rozwoj osobisty, bo po prostu dla Tego Kogos bardziej mi się chce niz dla siebie samej. A czemu akurat tak jest - to juz glebsze rozważania
