#7854538 25.08.2021 11:03:55
"Biuro zwierząt"
Jestem mężczyzną mam 30 lat. Nie uważam że jestem najprzystojniejszy, ale no cóż... Jestem ciacho! Przynajmniej tam gdzie pracuje. Jedna z większych korporacji w Warszawie. Moje zajęcie to zdobywanie nowych klientów dla firmy. Pracuje w sporym zespole - jest nas łącznie pięć osób. Anna , Monika, Piotr i Magda to cały nasz zespół. Wszyscy dobrze się dogadujemy razem spędzamy czas ,no może bez Anny. Ona jest troszkę dziwną zawsze ubiera się na czarno ,nie każdy lubi z nią gadać jest trochę nieprzyjemna. Czasem wydaje mi się że przychodzi do pracy i nic poza tym. Monika i Magda to bardzo ładne dziewczyny i to singielki. Magda ma długie blond włosy niebieskie oczy i figurę niczego sobie. Bardzo szczupła z niej dziewczyna. Natomiast Monika jest ładna brunetką z krótkimi włosami. Monika bardzo nie lubi Anny zawsze się spierają ze sobą o wszystko , czasami mówię Monice żeby odpuściła Annie ,bo czasami już przesadza. Piotrek to spoko koleś ma żonę, ale nie jest do końca jej wierny ,ale to nie moja sprawa. Razem pracujemy już tak rok . Aż stało się coś niespodziewanego - podeszła do mnie Anna. Wręczyła mi kopertę a w środku była kartka. Przeczytałem ja i się okazało,że to zaproszenie na urodziny obchodzi je w piątek 10 lutego. Powiedziałem że bardzo dziękuję jej za zaproszenie i że napewno przyjdę. Uśmiechnęła się i poszła bez słowa. Chyba się zawstydziła hehe... Okazało się że zaprosiła cały nasz zespół ale Monika nie chciała iść miała jakieś dziwne podejrzenia wobec niej. Od razu jej powiedziałem żeby wyluzowała, może pogodzą się na tej imprezie i będzie fajnie. Po chwili namysłu zgodziła się przyjść.
Nadszedł piątek - dzień urodzin Anny. Ubrałem się w czarny garnitur i wziąłem ze sobą prezent dla Anny. Podjechałem pod jej dom , był ogromny i piękny. Wygląda na to że sama mieszka. Zadzwoniłem dzwonkiem stojąc przy drzwiach... Otworzyła mi Anna ... Była pięknie ubrana. Czarna sukienka i rajstopy. Naprawdę dziewczyna się postarała. Wszyscy zaproszeni przyszli nawet Monika. Było ekstra- tańce, drinki zabawy, muzyka. Przyszła godzina 12 i Anna podeszła do nas wszystkich z tacką. Na niej były kieliszki i nalany szampan , każdy się poczęstował i wznieśliśmy toast za Annę. Po chwili każdy zaczął dziękować za przyjęcie i kierowali się w stronę drzwi. Anna każdą osobę odprowadziła do wyjścia . Nikogo już nie było a ja siedziałem na sofie i czułem się bardzo senny. Za mgła widziałem postać Anny idącej w moim kierunku i mówiącej:
- bardzo długo wytrzymałeś jak na taką dawkę jaką ci podałam.
Zrobiło mi się ciemno przed oczami i więcej nie pamiętam.
Budzę się w jakimś dziwnym pomieszczeniu całym wymalowanym na czerwono na wieszaku wiszą obroże , i smycze. O co k*wa chodzi? Jestem w klatce. Co ja mam na sobie? Jestem ubrany cały w jakiś gumowy kombinezon , a moje dłonie są w jakiś rękawicach utrudniających mi łapanie ... Na sobie mam też jakąś maskę i nie mogę mówić. Uda przywiązane do kostek o co tu chodzi. Ale co ja tu widzę wielkie lustro ... I jak spojrzałem w swoje odbicie to przeleciał mnie strach.. Przypominałem psa ... ktoś mi powie o co tu chodzi... Słyszę jeszcze jakieś przytłumione jęki.. Ale cóż nie wydostanę się muszę czekać na to co się wydarzy..
Po godzinie spędzonej w klatce jęki które słyszałem ucichły. Zacząłem słyszeć tylko kroki. Jakby ktoś chodził w szpilkach... Patrzę na drzwi i widzę jak powoli klamka idzie w dół... Drzwi się otwierają a ja oczom nie wierzę... Przecież to Anna
Ciąg dalszy nastąpi...
Jestem mężczyzną mam 30 lat. Nie uważam że jestem najprzystojniejszy, ale no cóż... Jestem ciacho! Przynajmniej tam gdzie pracuje. Jedna z większych korporacji w Warszawie. Moje zajęcie to zdobywanie nowych klientów dla firmy. Pracuje w sporym zespole - jest nas łącznie pięć osób. Anna , Monika, Piotr i Magda to cały nasz zespół. Wszyscy dobrze się dogadujemy razem spędzamy czas ,no może bez Anny. Ona jest troszkę dziwną zawsze ubiera się na czarno ,nie każdy lubi z nią gadać jest trochę nieprzyjemna. Czasem wydaje mi się że przychodzi do pracy i nic poza tym. Monika i Magda to bardzo ładne dziewczyny i to singielki. Magda ma długie blond włosy niebieskie oczy i figurę niczego sobie. Bardzo szczupła z niej dziewczyna. Natomiast Monika jest ładna brunetką z krótkimi włosami. Monika bardzo nie lubi Anny zawsze się spierają ze sobą o wszystko , czasami mówię Monice żeby odpuściła Annie ,bo czasami już przesadza. Piotrek to spoko koleś ma żonę, ale nie jest do końca jej wierny ,ale to nie moja sprawa. Razem pracujemy już tak rok . Aż stało się coś niespodziewanego - podeszła do mnie Anna. Wręczyła mi kopertę a w środku była kartka. Przeczytałem ja i się okazało,że to zaproszenie na urodziny obchodzi je w piątek 10 lutego. Powiedziałem że bardzo dziękuję jej za zaproszenie i że napewno przyjdę. Uśmiechnęła się i poszła bez słowa. Chyba się zawstydziła hehe... Okazało się że zaprosiła cały nasz zespół ale Monika nie chciała iść miała jakieś dziwne podejrzenia wobec niej. Od razu jej powiedziałem żeby wyluzowała, może pogodzą się na tej imprezie i będzie fajnie. Po chwili namysłu zgodziła się przyjść.
Nadszedł piątek - dzień urodzin Anny. Ubrałem się w czarny garnitur i wziąłem ze sobą prezent dla Anny. Podjechałem pod jej dom , był ogromny i piękny. Wygląda na to że sama mieszka. Zadzwoniłem dzwonkiem stojąc przy drzwiach... Otworzyła mi Anna ... Była pięknie ubrana. Czarna sukienka i rajstopy. Naprawdę dziewczyna się postarała. Wszyscy zaproszeni przyszli nawet Monika. Było ekstra- tańce, drinki zabawy, muzyka. Przyszła godzina 12 i Anna podeszła do nas wszystkich z tacką. Na niej były kieliszki i nalany szampan , każdy się poczęstował i wznieśliśmy toast za Annę. Po chwili każdy zaczął dziękować za przyjęcie i kierowali się w stronę drzwi. Anna każdą osobę odprowadziła do wyjścia . Nikogo już nie było a ja siedziałem na sofie i czułem się bardzo senny. Za mgła widziałem postać Anny idącej w moim kierunku i mówiącej:
- bardzo długo wytrzymałeś jak na taką dawkę jaką ci podałam.
Zrobiło mi się ciemno przed oczami i więcej nie pamiętam.
Budzę się w jakimś dziwnym pomieszczeniu całym wymalowanym na czerwono na wieszaku wiszą obroże , i smycze. O co k*wa chodzi? Jestem w klatce. Co ja mam na sobie? Jestem ubrany cały w jakiś gumowy kombinezon , a moje dłonie są w jakiś rękawicach utrudniających mi łapanie ... Na sobie mam też jakąś maskę i nie mogę mówić. Uda przywiązane do kostek o co tu chodzi. Ale co ja tu widzę wielkie lustro ... I jak spojrzałem w swoje odbicie to przeleciał mnie strach.. Przypominałem psa ... ktoś mi powie o co tu chodzi... Słyszę jeszcze jakieś przytłumione jęki.. Ale cóż nie wydostanę się muszę czekać na to co się wydarzy..
Po godzinie spędzonej w klatce jęki które słyszałem ucichły. Zacząłem słyszeć tylko kroki. Jakby ktoś chodził w szpilkach... Patrzę na drzwi i widzę jak powoli klamka idzie w dół... Drzwi się otwierają a ja oczom nie wierzę... Przecież to Anna
Ciąg dalszy nastąpi...