#2164487 28.08.2015 13:37:07
Dla mnie femdom to relacja między mną i moją Panią. W zasadzie to jest najważniejsze. Myślę o tym w kategoriach specyficznej przyjaźni i ogromnego zaufania, wzajemnej szczerości. To też bardzo "swoisty" niepisany kontrakt regulujący tę współegzystencję. Dla mnie pominięcie odczuć, uczuć jednej ze stron to stan nieakceptowalny. Przy czym ja angażuję się coraz bardziej im bardziej jestem tak traktowany, kiedy jest suczką, to jestem nią, a więc traktowana. Często to są subtelności - zwykłe zainteresowanie, porozmawianie, wsparcie w kryzysie suczenia. Dla mnie bardzo istotny jest przekaz informacji - ta rozmowa, to spotkanie. Oczywiście kwestia całości metod i asortymentu w femdom związanych ze zniewoleniem, poniżeniem, wykorzystaniem, służbą z mojej strony jest absolutnie równoległe i symbiotyczne z relacją z Panią. Jestem uległa bo taka jestem. Wiem skąd to u mnie wynika i chciałabym by moja Pani uwzględniała ten fakt w kształtowaniu mnie jako suczki. Tu jednak potrzeba tego zaufania. Przyznam się, że szukam, kiedyś Pani Martynna, która nadal dla mnie jest ważną i bliską na swój sposób osobą. Urwał się kontakt i myślę, że to z mojego powodu. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Widzę, że i tu już tak dawno nie zaglądała i martwię się tym co u Niej. Teraz staram się u Pani Elleny. Jak będzie zależy tak samo od suczki, jak i od samej Pani. Szukam tej jedynej i ta potrzeba relacji, bliskiej relacji, realizowania się w tym jest u mnie bardzo silna, na zmianę z odchodzeniem, ale czy w ogóle da się odejść. Na pewno ale jest to bardzo trudne. Mnie to co po tylu latach bycia sam ze sobą potrzebuję konkretnej relacji, rozmów nie via GG, nie via sms czy via mail, ale by móc się słyszeć, by móc się poddawać temu głosowi.