#1784250 19.03.2014 18:32:24
Hayden, im bardziej zgłębiam temat, tym zdecydowanie podobieństwo pozornie jest dla mnie coraz większe. Jednak różnica jest zasadnicza, w tamtych czasach posiadanie swojej kobiety/księżniczki nie narzucało innych obowiązków względem niej jak zapewnienie bytu, za to dopuszczało pełnie praw nad władzą nad nią i agresją wobec niej.
W DD Master/Daddy ma nie lada wyzwanie, gdyż jego królewna potrzebuje stałej uwagi, komplementów, zapewnień, że jest cudowna/wspaniała/piękna.
Tutaj istotne jest zachowanie ogromnej samokontroli ze strony prowadzącego, żeby wszystko było wciaż w konwencji P/u, bo przecież, żaden Dominant nie chce, zeby taka Królewienka weszła mu na głowe, a i ona potrzebuje czuć srogą dyscypline.
Dla mnie największe i najwspanialsze róznice jakie odczuwam między relacjami w DD, a zwyklym BDSM, to detale, dla przykładu: gdy po zwykłej sesji Master rzuca chłodno 'śpij suko', Daddy, mówi swojej poobijanej królewnie, że jest z niej dumny, przytula i śpią razem.
W DD Master/Daddy ma nie lada wyzwanie, gdyż jego królewna potrzebuje stałej uwagi, komplementów, zapewnień, że jest cudowna/wspaniała/piękna.
Tutaj istotne jest zachowanie ogromnej samokontroli ze strony prowadzącego, żeby wszystko było wciaż w konwencji P/u, bo przecież, żaden Dominant nie chce, zeby taka Królewienka weszła mu na głowe, a i ona potrzebuje czuć srogą dyscypline.
Dla mnie największe i najwspanialsze róznice jakie odczuwam między relacjami w DD, a zwyklym BDSM, to detale, dla przykładu: gdy po zwykłej sesji Master rzuca chłodno 'śpij suko', Daddy, mówi swojej poobijanej królewnie, że jest z niej dumny, przytula i śpią razem.
Bo bycie małą dziewczynką i posłuszną niewolnicą to skrajności piękne, idealnie dopasowywujące się w swej niespójności...