Chciałabym odświeżyć ten temat i podzielić się moją historią. Ja swój bdsm traktuję jako hmmm... dodatek do życia. Co prawda jest bardzo istotny i czasem nie mogę przestać o nim myśleć, przestać być uległą. Nie korzystałam z komercyjnych domin, przyznaję się bez bicia. Jakiś parę miesięcy temu w końcu odważyłam się powiedzieć o moich zamiłowaniach do tego klimatu i bycia uległą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy powiedziała, że ona jest także zainteresowana dominacją, ale jako Pani. Byłam wniebowzięta. Zaczęłyśmy eksperymentować, co raz bardziej się wkręcać. Teraz wyjechałam na święta do domu, ale wciąż utrzymuję kontakt telefoniczny z moją partnerką i Panią. Zawsze gdy wyjeżdżam załącza mi się tryb suki. Zaczynamy często pisać na te tematy i wymyślać różne historie i ustalenia. Już wiem, że jak wrócę czeka mnie tydzień, bądź dwa (może więcej) typowego upodlenia i zniewolenia. Mam naturę suki, lubie animalizację i przyjmowanie roli suczki, z obróżką na szyi zablokowana kłódeczką, pieluchy na tyłku 24/7, piss scat, bondage, spanking, a nawet jedzenie psiej karmy z miski dla psa. Chcemy także podpisać "kontrakt" który będzie zawierał wszystko związane z ów służbą. Zrzekłam się nawet słowa bezpieczeństwa. Stwierdziłam, że chce pełen hardcore. Co z tego wyjdzie - zobaczymy. Wiem, że taki ów kontrakt nie ma w ogóle mocy prawa w Polsce, ale powiedzmy, że to taka umowa między nami. Chciałabym się zapytać przy okazji, czy ktoś z uległych był kiedykolwiek tak upodlony aby jeść psią karmę? Robiłam to już nie raz, nie miałam problemów żadnych po niej, czytałam wiele artykułów, że właśnia psia karma jest zdrowsza często od ludzkich konserw ponieważ psy nie zjedzą byle czego i musi być tam prawdziwe mięso. Moja Pani chciałaby abym co dziennie minimum raz jadła taką karmę, pytanie czy to może zaszkodzić mi w jakiś sposób? Ktoś coś próbował, czytał, wie? Mam nadzieję, że nie wychodzę na jakąś maksymalną dewiantkę

pozdrawiam