#8280201 01.06.2025 00:29:54
Tak jest.
Nawet jeśli kontrola jest powszechnie traktowana jako przejaw złych nawyków, czasem jest składową profilów osobowościowych różnych sprawców. Stąd gloryfikuje się zaufanie, by nie musieć konfrontować się systemowo z psychologią faktów. Zmieniać prawa.
I drogą tego zaufania kontroler spotyka się z ofiarą, której nigdy nie wybrałby. I zaczyna się egzekucja praw na niekorzyść kontrolera.
Zamiast inwestować chociażby w femdom, czy typy relacji TPE. Sama dominacja uważam, tego nie zastąpi.
Kontrola to też to, że dużo wiem o osobie kontrolowanej i tą wiedzą dysponuję a ona mnie nią obdarowuje. Działać w dobrej wierze, to nie kwestia zaufania, ale tego, co powiem i co mnie wiąże względem kontrolowanych spraw.
Dam przykład. Nadzór nad dokumentami, konsultowanie decyzji kupna czegoś, sprzedaży; wiedza o wszystkim, co jest na papierze i ma moc prawną. Wiedzieć więcej niż żona, ponieważ one mają mało cierpliwości.
Czyli to też kontrola finansowo-prawna, która, podkreślam w tym przypadku, jest zbawienna i wynika z zacieśnienia więzi.
Nie można jej porównać z dominacją finansową.
Takie związki nie mogą prowadzić do szkód, muszą być budujące a ich etyka jest kluczowa. To jednak funkcjonuje wyłącznie, gdy wiemy z kim mamy do czynienia i chcemy zdecydowanie takiej formy wymiany mocy. Gdy samo zaufanie nas niszczy, rozprasza, rozpuszcza.
wpis edytowany 01.06.2025 20:57:31